wtorek, 10 stycznia 2012

Sesyjny pomocnik.

Ojj, gorący okres zapanował w moim życiu. Oczywiście sprawczynią tego wszystkiego jest moja "ukochana" sesja. Co prawda, na razie są to tylko zaliczenia, ale lada moment gruchną na mnie przeklęte egzaminy. Na tą chwilę mam wrażenie, że nie ogarniam, ale wiem, że niebawem będę się śmiała z tego wszystkiego, jak z każdej sesji. A, żeby było jeszcze ciekawiej to Bartek usilnie pomaga Mamie w sesji. Zaczęło się od nocnych pobudek i krzyków, a skończyło się na podarciu karty egzaminacyjnej. Czyżby nie podobało mu się to, że lada chwila Mama eksploduje od nadmiaru rzeczy do ogarnięcia i zrobienia? Hmmm. Szkoda tylko, że ta jego pomoc, tak naprawdę, zbyt pomocna się nie okazała. Teraz będę musiała biec do dziekanatu i  będę świecić oczami, że przecież sama tego sobie nie zrobiłam. Czasami zastanawiam się, skąd tyle sprytu w tej Czekoladce. Jakbyście tylko widzieli, z jaką precyzją chwycił tą kartę i zaczął się nad nią znęcać... oO.


Lekiem na Czekoladowe marudzenie i płacze jest oto ta, znaleziona przez mojego Męża piosenka. Simba wprost ją uwielbia. Kołysze się w rytm klaskania i raz po raz wysyła jednozębne uśmiechy (chociaż Mąż i Babcia twierdzą, że na dole jest drugi ząbek ;>).  Teraz nie ma chwili, żeby mieszkanie nie rozbrzmiewały dziecinne głosy - clap your hand, clap your hand... :))))


PS. wyniki candy ogłoszę jak tylko "maszyna losująca" wstanie ;))))

***

6 komentarzy:

  1. Pech to pech:) a na wyniki candy czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu nie zazdroszczę. Powodzenia w dziekanacie ;) i w sesji.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj sesja :-) Cieszę się, że te czasy już za mną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to ja nie moge oderwac niunci od tych piosenek...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)