niedziela, 22 stycznia 2012

Afryka przyszłością chrześcijaństwa.

O matko. Wiem, że ten tytuł może niektórych odstraszyć, ale od razu uspokajam - nie będę pisać o religii, gdyż jest to bardzo delikatny temat. Nie chcę nikogo przekonywać, nawracać albo zniechęcać do jakiegokolwiek wyznania, nic z tych rzeczy. Tytułowe słowa nawiązują do wizyty duszpasterskiej, która miała miejsce dokładnie w piątek w granicach godziny 16stej. Była to pierwsza kolęda Małej Czekoladki (i jak się okazało Dużej także ;)). Sama wizyta zaczęła się dosyć "luźno", dzięki ministrantowi, który okazał się "znajomym" Czekoladowej Babci (tak, tak... Babcia ma szerokie grono przyjaciół, zaczynając od swoich uczniów z podstawówki, a kończąc na 80 latkach ;)). Sam ksiądz też okazał się przyjaznym człowiekiem. Z uśmiechem na ustach przywitał Małą Czekoladkę, zrobił krzyżyk na jego czole i nie omieszkał dotknąć loczków (komentarz księdza "Łał. Ale fajne."). Po standardowej modlitwie, rozpoczęła się rozmowa, która, jak się domyślacie, zeszła na wiadomy temat - AFRYKA (a byłam pewna, że będzie to temat ślubu kościelnego , a tu takie zaskoczenie, bo tego tematu ksiądz nie poruszył ;p). Dowiedzieliśmy się od naszego gościa m.in. właśnie o tym, że Afryka jest przyszłością chrześcijaństwa i, pomalutku wysuwa się na lidera w tej kwestii. Ok. Nie wnikam, bo się nie znam, ale chyba coś w tym jest. W końcu jakby na to nie patrzeć  to właśnie, dzięki osobie Papieża Polaka, mój Mąż trafił do naszego kraju. Ale to nie temat na ten wpis. Ogólnie rzecz ujmując - kolęda się udała, Bartuś zachowywał się nad wyraz spokojnie, z zainteresowaniem obserwował naszego gościa z kolan Taty (jak to ładnie podsumował ksiądz "O proszę, jak się ładnie kolor wyrównał" to tak nawiązując do koloru mojego i Męża) i bawił się smoczkiem. Być może to ten znak krzyża na czole tak go uspokoił? Nie wiem. Wiem jedno, Synek nie poszedł w ślady chrzestnego i nie zrobił pierwszych kroczków przy księdzu. No cóż, ale co się odwlecze to nie uciecze :)


PS. dziś dwa wpisy, bo w końcu mam tyyyyle czasu, w ogóle nie muszę się uczyć i wcale, a wcale nie mam przed sobą ciężkiego egzaminu. Ech ;)

***

9 komentarzy:

  1. Oj udało się z kolędą co? U nas dopiero w przyszły poniedziałek, ale nasz ksiądz jest super:)
    Pozdrowienia dla czekoladowej rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. noo to ciesze sie bardzo ze tak fajnie przebiegla wam kolęda;)) i ze masz duzo czasu bo u mnie z nim krucho teraz odkad mam prace:(

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm jedyny polski ksiadz z jakim spotkal sie moj M byl najwiekszym rasista z jakim sie w zyciu spotkalam. Wyjechal z tekstem ,ze on by czarnemu reki nie podal bo by sie bal,ze sie ubrudzi... wrrr
    Ciesze sie ze w tym kraju nad Wisla nie wszyscy sa tacy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem osoba wierzącą, ale nie praktykującą... Kiedys często chodziłam do kościoła, ale odkąd usłyszałam i zrozumiałam o czym ksiądz mówi z anbony, to po prostu przestałam chodzic do kościoła, żeby nerwów nie tracić. Choc przyznam, że msza odprawiona przez młodego księdza podczas Wszystkich Świętych była ładna i ksiądz nie gadał głupot... Fajnie, ze Wasza kolęda przebiegła spokojnie i miło ;) mnie w tym roku omineła (wyjazd do szkoły).

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie boli, że dla niektórych księży najważniejsza jest zawartość koperty- co jawnie sprawdzają i notują. A także fakt, że nie chcą ochrzcić dzieci, których rodzice żyją bez ślubu kościelnego. Wrrr. Czy ktoś kto nie ma ślubu jest kimś gorszym od obłudnego mohera?

    OdpowiedzUsuń
  6. niewielu jest takich prawdziwych - z powołania księży. Którzy swoją charyzmą potrafią przyciągnąć młodych i nie liczyć się tylko z zawartoscią kieszeni wiernych...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę takiego księdza... Mój jest paskudny!! Jedyne co mam ochotę robić w dzień kolędy to ucieczka z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, z nauką mam identycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie ze z wami pogadał. U nas zawsze wpada jak po ogień i leci dalej. Parafia duża, ja wiem, ale jakoś przykro.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)