środa, 26 września 2012

Małymi Czekoladowymi kroczkami dotarliśmy do... KONKURSU Z PAMPERSEM.

Ufff. Kroczki policzone. A nie było to proste zadanie. Od początku wiedziałam, że z Czekoladką nie będzie tak łatwo - krokomierz niesamowicie go intrygował, co znajdowało wyraz w rzucaniu nim na odległość. Dodatkową trudnością była choroba, z którą zmagaliśmy się od piątku. No, ale na szczęście po kilku nieudanych próbach, w końcu udało nam się założyć krokomierz, tak by Bartuś nie zdołał go zdjąć. 


Chociaż... Cały czas podejrzanie patrzył w tył i próbował dosięgnąć paska, gdyż z każdym krokiem i podskokiem słychać był lekki stukot, który irytował Czekoladkę niesamowicie, a czasami wkurzał. Na szczęście, po paru resetach i wznawianiach, udało mi się podliczyć kroki Bartusia. A było ich... 16 800 (z groszami). Oczywiście jest to liczba w przybliżeniu, bo niestety reset następował zbyt szybko, żebym mogła zapisać sobie dokładny wynik zanim się skasuje.
Należy mieć także na uwadze to, że kroki liczyliśmy w domku, bez spacerku, bo niestety stan zdrowia nie pozwalał nam na to. Jestem przekonana, że gdybyśmy liczyli kroki dzisiaj... byłoby ich zdecydowanie więcej. A dlaczego? Tylko spójrzcie, co dzisiaj wyprawialiśmy :)

wpadnie czy nie wpadnie?
wpadła :))))) Biegaj Tata, biegaj.

Jak widać u nas aktywnie na maksa. Uwielbiam takie dni. Uwielbiam, gdy jesteśmy w trójkę, gdy gramy i bawimy się na boisku i spędzamy aktywnie czas. Czekoladka jest szczęśliwy i my jesteśmy szczęśliwi. Stres dnia codziennego nam nie straszny przy takich sportowych wygibasach. Moje dzieciństwo to jeden wielki aktywny dzień i ja także pragnę, by Czekoladka miał podobne wspomnienia. A może w przyszłości zaowocuje to czymś więcej? Kto wie...


Jak można się domyślić, nasza zabawa nie byłaby komfortowa i przede wszystkim sucha, gdyby nie pieluszki Pampers Active Baby, które Bartunek miał na sobie. Jak już wspominałam nie raz, uwielbiam je za wygodę i niezawodność podczas najdziwniejszych wyczynów mojego Synka. 
Tak się składa, że dzisiaj także trzy osoby z Was mają okazję zapewnić komfort i suche chwile swoim dzieciom. Wystarczy tylko wziąć udział w konkursie z nagrodami ufundowanymi przez Pampers Polska i kreatywnie rozwinąć pytanie konkursowe:

"Jeden dzień z życia Małego Sportowca" - czyli opisz jeden aktywny/sportowy dzień z życia Twojej rodziny. Jak spędzacie czas wolny, w co gracie, jakie lubicie dyscypliny sportowe itp.

Do zgarnięcia zestawy Pampers:
Nagroda główna - Paczka pieluszek Pampers Active Baby w wybranym rozmiarze i dwie paczki chusteczek Pampers Fresh.
Dwie nagrody dodatkowe -  Paczka pieluszek Pampers Active Baby w wybranym rozmiarze i paczka chusteczek Pampers Fresh.  

Komentarz wraz ze swoim e-mailem i rozmiarem pieluszek proszę zostawić  pod tym postem. Zabawa trwa od tej chwili do 10 października 2012 r. do godziny 23:59.

POWODZENIA :)))))

***

16 komentarzy:

  1. Zdecydowanie naszą atrakcją sportową są spacery po lesie, dzieci uwielbiają się wspinać na drzewa, moczyć ręce w strumyku, zbierać jagody. Czasem potrafimy tak spędzić całe popołudnie w lesie :-)

    Rozmiar 4
    anistach@o2.pl

    Pozdrawiam serdecznie ewanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabian aktywnie spędza cały dzień. Gdy tylko się obudzi to zaczyna ćwiczenia od wspinaczki po mamie a także gimnastyki przy cycu - pije mleko w tak skomplikowanych pozycjach, że nie wiem jak udaje mu się przełykać ;) Później następuje uciekanie przed mamą, która chce przebrać pupę i zdjąć piżamkę. Gdy w końcu uda się ubrać w strój codzienny to można się pobawić a wiadomo zabawa to również świetne ćwiczenia - podnoszenie pudeł i wysypywanie ich zawartości, rozrzucanie zabawek, rzucanie piłką czy slalom między zabawkami. W międzyczasie udaje się zjeść śniadanko. Później spacer a na nim troszkę biegania po placu zabaw i drzemka w wózku. Po drzemce drugie śniadanie - owoc lub jogurt. Później powrót do domu. Mama gotuje obiadek a Fabianek rozrzuca ziemniaki po kuchni - można je nosić, turlać, podrzucać czy też nosić z miejsca w miejsce. Po obiadku spacer do przedszkola po Emilkę i drzemka w wózku. Po dotarciu do przedszkola zabawa z Emilką na placu zabaw przy przedszkolu. Dzieciaki biegają, kulają się po trawie, gonią jedno drugiego. Po powrocie do domu czas na nowe szaleństwa - wspinaczka na meble czy też skakanie po łóżku. Czasami tańce do głośno puszczonej muzyki. W końcu czas na kolację. Po kolacji kąpiel i zabawa w wannie. Kąpiel oczywiście wspólna z siostrą bo wtedy fajniej się chlapie ;) W końcu po kąpieli czas na sen. Przed snem jednak trzeba jeszcze napić się mleczka i powyginać przy cycusiu mamy :)

    Pampersy rozmiar 4
    agnieszka.detyna@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. no świetny ten krokomierz!! Wow! Liczy dziecięce kroczki - ciekawe, ile wyliczyłby u nas :))) Krzyśko niedlugo bedzie miec cztery latka, a jest niebywałym obieżyświatem!! :D i ogolnie lubi takie gadźety, bo ostatnio, na przykład, nie rozstaje się z zegarkiem. Odkąd zaczał chodzic do przedszkola, czasomierz musi być z nim. Oczywiście nie zna jeszcze dokładnie godzin, ale stara się bardzo, ciągle pyta o czas, obserwuje, nastawia inne zegarki według swojego i mówi nam, kiedy mamy po niego przyjść do przedszkola ("jak duża wskazówka będzie na 1 i 2")... tak więc pewnie Bartuś niedługo też zafascynuje się "elektroniką" i nię będzie zdejmował krokomierza :)))
    A jak wygląda dzień u starszego kolegi? Zaczyna się bardzo, bardzo wcześnie. Często już przed 7. Krzysio nie traci czasu na spanie, od razu rześko przytuptuje do naszej sypialni, zarządzając pobudkę (albo pytając się - z zegarkiem w łapce - o której wstajemy i kiedy będzie śniadanie). Przy posiłku pomaga, bo chce być teraz bardzo samodzielny, smaruje chlebek, obsługuje ekspress do kawy, dekoruje kanapki bazylią itp. :) jest wesoło, ale oczywiście wszystko trwa dwa razy dłużej... potem najczęściej idziemy na spacer (opisuję dzień bez przedszkola, bo to na razie nowość, a dotychczas Krzyśko był ze mną w domku). Bierzemy piłkę pod pachę (Krzyś trenuje w "piłkarskich maluszkach") albo rakietkę tenisową (to swoista nowość, maluch dostał profesjonalny sprzęt na swój wzrost i rośnie mi mały tenisista!). No i zaczyna się brojenie... Krzyś to niebywały wulkan energii. Od najmłodszych lat, kiedy to poczynił swój pierwszy krok, mając trochę ponad 9 miesięcy, wszędzie go pełno. Nie dość mu biegania, nie dość mu ryzykownych skoków, on musi wszędzie dotrzeć - potrafi w mig wskoczyć na stół, a następnie wdrapuje się na najwyższe półki (w celu zdobycia skonfiskowanej zabawki...). JAk był jeszcze malutki (że jeszcze nie mówił), to w osłupienie i okrzyki przerażenia wprawiał gości, przy których, balansując na jednej nodze, stał na swoim regale książkowym (na który wchodził po ramie łóżka szczebelkowego), trzymając się jedynie jedną ręką, bo w drugiej miał butlę mleka ;)))) Teraz jest nie lepiej. Po prostu Krzyś-alpinista (raczej himalaista) ma większe doświadczenie i sprawniejsze ruchy, ale ryzyko ma we krwi... nasz dzień musi być bardzo aktywny, by go zmęczyc, by zgubil energie i byl grzeczny wieczorem :) na jego wieczne bieganie w domu, skakanie ze schodow, czy granie w piłkę, wymyślam mu wciąż jakieś prace domowe. A to pomoc w odkurzaniu, a to wieszanie prania czy wspólne pichcenie - dzięki temu mam choć trochę spokoju i wiem, że póki jest czymś zajęty, nie będzie wprowadzał w życie swych szalonych pomysłów :))) wieczorami najczęściej budujemy z klocków albo czytamy. Czytamy bardzo dużo, a potem mama z utęsknieniem wyczekuje, aż Tata wykąpie Krzysinka i będzie mieć chwilę oddechu :) a pobudka następnego dnia wcześnie...

    Hmmm.... troszkę się rozpisałam. Nagrody są pieluchowe, Krzyś na pieluchy za duży, ale jakby się nam poszczęściło, to pieluchy mamy komu przekazać - naszej uroczej koleżance Mai, która niedługo skończy 7 miesięcy :))) tak więc może rozm. 3 (przyda się niedługo)...

    Gosia (maginst@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może mój maluszek Filip jeszcze jest za mały na mega aktywne sportowe zabawy, bo ma zaledwie 4,5 miesiąca, ale myślę, że już niedługo i on będzie Małym Sportowcem. Jak na swój wiek i tak jest aktywnym chłopczykiem, ponieważ już wczesnym rankiem około godziny 5 budzi swoich kochanych rodziców mocno kopiąc w łóżeczko i domagając się mleczka oraz włączenia jego ulubionej karuzelki. Oczywiście po śniadanku, zabawy ciąg dalszy – chwytanie zabawek, wymachiwanie rączkami oraz nieustające kopanie. Resztę dnia spędzamy głownie na długich rozmowach typu „agu”, „eeee”, „aaa”, leżeniu na brzuszku oraz przekręcaniu się, robieniu mostków, co maluch bardzo lubi, szczególnie podczas jedzenia, trzymaniu nóżek w górze i chwytanie kolanek, noszeniu malucha na rączkach, bo to jego ulubiona pozycja. Nie mogę też zapomnieć o 2 godzinnym spacerze, dzięki czemu i ja mogę wyrwać się z domu i jeszcze aktywniej spędzić czas z synkiem. Bawimy się również w „kosi, kosi łapki”, co spotyka się z wielkim zadowoleniem Filipa. Wieczorem, kiedy wróci jego mocno zapracowany tata, maluch może pobawić się w wodzie, a jego rodzice mają potem mnóstwo sprzątania.

    Rozmiar pieluszek jaki nosi Filip to 4, bo chłopak duży jest.
    Pozdrawiam.

    Magda (madzix2525@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam!
    Jestem mamą Piotrusia, który ma 2 latka. Mój synek jest wesołym maluszkiem i ma mnóstwo energii. Każdy nasz dzień spędzamy aktywnie bawiąc się wspólnie na placu zabaw oraz chodząc na długie spacery.
    Jednak prawdziwie sportowe mamy weekendy kiedy mój mąż nie pracuje i mamy czas tylko dla siebie. Wiosną, latem i jesienią kiedy tylko aura na dworze dopisuje rankiem w sobotę pakujemy do samochody rowery, piłki oraz smakołyki i wyruszamy na wycieczkę. 40 km od naszego miejsca zamieszkania rozpoczyna się "Puszcza Kozienicka". Te 40 km dzielące nas od pięknego lasu pokonujemy samochodem. Kiedy docieramy na miejsce zostawiamy samochód na parkingu i dalej ruszamy już na rowerach. Piotruś podróżuje w specjalnym, bezpiecznym foteliku rowerowym razem z tatą. Uwielbiamy jazdę na rowerze wśród pięknej przyrody i śpiewu ptaków. Zawsze podczas przejażdżki na rowerach szukamy uroczej polanki na której robimy przystanek na piknik i zabawę. Kiedy zjemy smakołyki, wyciągamy piłki i gramy wspólnie. Najczęściej jest to gra w piłkę nożną ponieważ mój mąż jest wielkim fanem tej dyscypliny sportu a mój synek kiedy tylko widzi piłkę wesoło do niej podbiega, krzyczy: "piła kopa, kopa... jest gol" i oczywiście kopie ją jak najmocniej potrafi. Po wspólnej, radosnej grze w piłkę wracamy na rowerach do samochodu i jedziemy do domu na obiad. Zawsze w piątek staram się przygotować coś na sobotę tylko do podgrzania.
    Po wspólnym obiadku Piotruś zasypia na godzinkę a my z mężem szykujemy mu kolejne sportowe atrakcje. Pakujemy torbę z akcesoriami na basem i czekamy na pobudkę synka. Kiedy maluszek się budzi wyruszamy spacerkiem na basen. Cała nasza trójka uwielbia zajęcia i zabawy w basenie. Tak upływają nam kolejne godziny naszego aktywnego dnia.
    Teraz mamy już jesień ale nie rezygnujemy z naszej rodzinnej aktywności. Przejażdżki rowerowe, spacery są wyjątkowe również jesienią, kiedy wokoło jest kolorowo, szeleszcząco, pięknie. Polecamy wszystkim rodzicom i ich pociechom wspólne, aktywne spędzanie wolnego czasu. Dzięki tym beztroskim chwilom budujemy wspaniałą więź z naszymi dziećmi i tworzymy piękne wspomnienia. A ponadto rozwijamy pasję do sportu w naszych pociechach. Dzięki czemu zapobiegamy wystąpieniu w przyszłości u naszych dzieci chorób związanych z biernym trybem życia. Wiadomo "czym skorupka za młodu nasiąknie..."

    Mój e-mail: kow229@interia.pl
    Piotruś nosi pieluszki Pampers w rozmiarze 6.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem mamą 2 pannic jedna w wieku 4 lata a druga 20 miesięcy.Zazwyczaj moje panny uprawiają taniec akrobatyczny ze swoim tatą. Skaczą, wyginają się w różne strony (czasem mnie to aż dziwi, że tak można), po wykonaniu tych akrobatycznych figur przechodzą do różnych ćwiczeń i tu się zaczyna stawanie na głowie, próby robienia pompek :), przysiady, stanie na rękach i co tyle im wpadnie do głowy. a pomysłów oj mają wiele zwłaszcza jak tata jest z nimi. Natomiast na polu uprawiają biegi z reguły są to biegi w stronę taty :) no bo wiadomo w życiu kobiety na pewnym etapie najważniejszym mężczyzną jest tata.

    OdpowiedzUsuń
  8. Michalinka od samego rana wciela się w małego sportowca.
    Zaczynamy od skoku przez łóżeczko, trzeba przecisnąć się przez szczebelki. Później sprint do kuchni "mama jeść". Wspinaczka wysokostołeczkowa na krzesełko by zjeść jedzenie. Lecz co to? Michalina bierze udział w konkursie na kto najszybciej zje deserek. Skok w dal i ląduje przy skrzyni z zabawkami, a tam same radości rzut do celu, toczenie kulek, budowanie wieży klockowej na czas. Ucieczka przez taras, czy mama biega tak szybko jak ja? Maraton wokół domu, chwila na tańce połamańce przy huśtawce. Jest udało się teraz gimnastyka artystyczna na "aka" (huśtawka)
    Zbuduję mamie zamek z piasku, czy jest rekord guinessa w jedzeniu go?
    Drzemka - taniec synchrony w łóżeczku, noga na ścianie ręka pod materacem jest idealna pozycja.
    Obiad trafianie do celu groszkiem i fasolą, znów zawody w jedzeniu.
    Przychodzi tata i zaczynają się zawody jeździeckie tata oczywiście w roli konia ;) tańce połamańce i wygłupy :)
    W wannie trenujemy nurkowanie i zawody pływackie.
    W końcu spać, każdemu sportowcowi potrzebna jest chwila wytchnienia na koniec dnia

    Rozmiar 5
    http://michalinkamamy.blogspot.com/
    ariska@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień z życia aktywnego Pawełka, który za miesiąc skończy 2 latka.

    7.00 – dzwoni budzik. Tata Pawełka wstaje i szykuje się do pracy. Ja jego mam również podnoszę się z łóżka. Chcę wykorzystać czas kiedy maluszek jeszcze śpi i wziąć prysznic oraz zjeść śniadanie.
    8.00 – Pawełek otwiera swoje śliczne oczka, przeciąga się i już biernie do łóżka rodziców. Kładę się z nim na kilkanaście minut. To jest nasz niezwykły czas pełen czułości, całusków i wygibasów na łóżku czyli nasza poranna gimnastyka.
    9.00 – Mój synek jest już po śniadaniu i porannej toalecie. Czas na taniec Pawełka przy dźwiękach ulubionej muzyki.
    10.00 – Pora na długi spacer. Teraz kiedy nie ma już upałów możemy spędzać na dworze bardzo dużo czasu. Udajemy się do parku gdzie rozpoczynamy intensywny trening sportowy: biegamy po szeleszczących liściach, zbieramy kasztany oraz bawimy się piłką. Po miłym czasie spędzonym w parku udajemy się na pobliski plac zabaw gdzie Pawełek w gronie innych dzieci aktywnie spędza czas. Zawsze zastanawiam się skąd u niego tyle siły, energii i zapału do wspinania się po drabinkach, zjeżdżania ze zjeżdżalni oraz biegania z rówieśnikami?
    14.00 – Wracamy do domu. Czas na obiad i popołudniową drzemkę Pawełka.
    16.00 – Pawełek zregenerował siły i z radością wita tatę wracającego z pracy. Teraz zaczynają się u nas w domu prawdziwie akrobatyczne zajęcia sportowe moich mężczyzn. Podskokom, fikołkom i innym wygibasom nie ma końca.
    17.00 – Wychodzimy do Aquaparku na specjalne zajęcia dla maluchów. Polecam wszystkim rodzicom i ich pociechom zabawy na basenie. Nasz synek rozpoczął przygodę z pływaniem mając 6 miesięcy. Teraz muszę już przyznać, że Pawełek doskonale radzi sobie w wodzie. Ponadto mamy wielu przyjaciół ze wspólnych zajęć na basenie oraz nie „łapią” nas żadne infekcje.
    20.00 – Jesteśmy już w domu troszeczkę zmęczeni ale też niezwykle szczęśliwi. Wspólna aktywność fizyczna dzieci i rodziców daje niezwykła radość oraz wspaniałe samopoczucie. Pawełek z apetytem zjada kolację i z pomocą taty zakłada pidżamkę. Ale zanim zaśnie posłucha jeszcze bajki czytanej przez mamę.
    21.00 – Pawełek spokojnie śpi i mam nadzieję słodko śni.

    Pampers rozmiar 6
    e-mail: iow@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem szczęśliwą mamą 2,5 rocznego synka Szymona. Niedziela to dla nas czas gdzie wszyscy możemy spędzić razem czas. Rano zawsze idziemy na spacerek i po drodze idziemy do kościoła. Po mszy idziemy na obiadek do babci i tam w ogródku bawimy się w zabawę kto najwięcej nazbiera żołędzi do wiaderka. To świetna zabawa. Zawsze jest dużo śmiechu. Po tak wyczerpującej bieganinie czas na popołudniową drzemkę. Około godziny 17 Szymon wraz z tatą bawił się w przeciąganie liny. Oczywiście tata przegrał i jaki synek był dumny że potrafił ciągnąc linę tak ,że się tatuś przewrócił a on był taki silny. Następnie była kolacja po której babcia czytała wnuczkowi bajkę "Stefan burczymucha". Około 20 czas na kąpiel i zabawy w wodzie . Bardzo lubimy puszczać delfinki, które po naciągnięciu sznureczka same płyną. wygrywa ten który pierwszy dopłynie do gąbki. No i około 21 czas na spokojny sen.
    Numer pampersów: 5
    email: asia_penka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasz aktywny dzień ??
    Najpierw bitwa na poduszki ;-) bo tak budzą nas dzieciaki. Ewentualnie Norbert siłuje się zabierając mamie poduszkę spod głowy. Bieg z przeszkodami po schodach. 15 pajacyków - to codzienna rozgrzewka Gabrysi i wszyscy domownicy skaczą dzielnie - Nawet Norbuś próbuje skakać. Śniadanko dla zdrowia -toż to najważniejszy posiłek dnia. Wychodzimy na dwór. Taniec z liśćmi, mama zamiata - dzieciaki rozsypują. Pady i skoki do piaskownicy, 1000 zjazdów ze zjeżdżalni (może zjadłam jedno zero?). O trzepak można pozwisać jak oposy z Epoki lodowcowej. Tak się zastanawiam ile te rączki muszą mieć siły by się tak długo utrzymać i jeszcze się bujając. Teraz biegamy dookoła domu za psem 1,2, 5, 50 - 100 istny maraton .... Obiadek. Norbert udaje się na drzemkę. Mama z Gabi składa piankowe puzzle i gramy w klasy (Nie ma to jak skakać na jednej nodze ;-) ) , ostatnio uczyłam ją grać w gumę. Jak Norbert wstanie zbieramy się na basen na zajęcia. Tam istne szaleństwo Gabi już prawie sama pływa, Norbert dzielnie wykonuje zadania instruktora. Po basenie pyszny deser i powrót do domu. Wieczorem gonitwa za kotem - nie ma przeproś ganiają go skrzydłowo - biedna kicia - czy dobiegnie za bramkę na schodach ? Gdy dzieciaki zasypiają Mama ma czas na hula hop tak tak trzeba je odkurzyć ;-)

    pozdrawiam serdecznie
    Karla
    http://karlitka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam : pieluszki rozmiar 5 :-))

      ps chciałam powiedzieć że zaintrygowały mnie to krokomierze i mam ochotę sprawdzić ile mój Norb robi kroków w ciągu dnia :-))))

      Usuń
  12. W moim domu mam prawdziwych dwóch sportowców wyczynowców- Dorotkę (4,5l.) i Pawełka (1,5r.)Każdy dzień to wyzwanie dla mamy, żeby za swoimi pociechami nadarzyć (zastanawiam się czy przy moich dzieciakach krokomierz by się nie zresetował ;)):)Opowiem, o pewnej niedzieli (choć każdy weekend staramy się spędzać aktywnie:))Wczesny ranek, a nawet bardzo wczesny, bo nie wiem czemu moje dzieci dospać nie mogą, a juz w weekend zwłaszcza, chyba wyczuwają tatę w domu :) Mali sportowcy zaczynaja od skoku przez przeszkody, doskonale sobie radząc i ladując w naszym łóżku. Tu zaczynają sie wygłupy, wariowania i gilgotanie, które kończy się tym, że mama idzie zrobić śniadanie :) Szybko znika z talerzy i po obmyśleniu planu działania, zabieramy się do weekendowego działania. Żeby mama miałą chwilę dla siebie (czytaj: zrobić kanapki, picie na drogę, spakować co potrzeba i co będzie niezbędne na naszej wyprawie)tata zabiera dzieci na spacer z psem, który zawsze sie przedłuża, bo niedaleko domu ślizgawka jest oooooooo taka duża, więc dzieciaki takę wyciągają i aż zgrzani do domu wracają. Tego dnia wyprawę do Myślęcinka obraną mamy (to piękny teren zielony przy samej Bydgoszczy z zoo i parkiem rozrywki i małymi jeziorkami, wszystkim serdecznie polecamy http://www.myslecinek.pl/) Kawałek drogi samochodem podjerzdzamy i po przejechaniu 11 km, na nogach wyruszamy (no Pawełek mały trochę we wózku pojedzie lub w mei tai na plecach mamy.)Zoo odwiedzić postanowiliśmy, zobaczyć co słychać u żubrów, królików i pawi, a tak na prawdę wszystkich zwierzątek, bo bardzo zwierzątko lubna z nas rodzina (w zasadzie to 3/4 jej, bo mąż już mniej :))Tu krokomierz by się przydał, bo mały ani na chwilę przystać nie chciał, z siostrą od klatki, do klatki biegał (od klatki z małpkami, prawie go zabrałam ze szczebelkami :)). Po dwu godzinnym pobycie w zoo, z samochodu kosz piknikowy zabraliśmy i nad brzegiem jeziora się rozsiedliśmy, mały uciął sobie piętnastominutowego "komara" i z nowymi siłami zaczął szaleć z pobliskimi dzieciakami. Piłka super się sprawdziła (taka mała dmuchana lekka i miła :))rzucanie, kopanie, a nawet uciekanie, to Pawełka ulubione zadanie. W magicznym koszu guma do skakania też się znalazła, chociaż trudno to jeszcze nazwać skakaniem. Jako, że zawsze mam przy sobie "tylko" rzeczy niezbędne, to i chusta animacyjna się znalazła, która cudownie się przewietrzyła (a ile dzieciaków się do zabawy przyłączyło :))Kiedy 14.30 wybiła mama powrót do domu na obiad zarządziła, ale najpierw jeszcze kaczek rzucanie po stawie ( córce nawet się udało, a małemu prawie ;))Koło domu mama rodzinke zostawiła,a sama obiad zrobiła. Dzieciaki z tatą na placu zabaw od nivea szaleli ( taki prezent dla dzielnicy za dzielne głosowanie w zeszłym roku w konkursie 100 placów zabaw na 100 lat nivea). Po obiedzie zrobiliśmy sobie wariackie tańce bawiąc się na konsoli wii dziewczyny na chłopaków, można powiedzieć, że wynik remisowy. Kiedy ja już myślami byłam przy położeniu dzieci spać, córka wpadła na genialny pomysł pójścia na basen. Szczerze powiedziawszy nie przypuszczałam, że pomysł zostanie zrealizowany, a jednak :) Mąż na basen zadzwonił 20.00 wolne było i tak całą rodziną na basenie się wylądowaliśmy i się wychlapaliśmy. Dzień bardzo aktywny, męczący ale wspaniały, bo rodzinnie spędzany!!! Warto zadbać o relacje z dziećmi już teraz, bo to co teraz wyhodujemy, kiedyś zbierzemy :)

    rozmiar 5
    kontakt@porady-mamy.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak pięknie wszystko ze szczegółami opisałam i nie wiedząc jak skasowałam :/ Tak więc mam nauczkę, żeby nie pisać w ostatniej chwili. Tak więc powodzenia dla tych co wcześniej czas wygospodarowali :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam!
    Kiedy poznamy zwycięzców zestawów Pampers?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)