Czy Wy widzicie tą pogodę? To słoneczko, śpiewające ptaszki, kwitnące kwiaty, pączki na drzewach, dodatnie temperatury! Rany, tyle czasu na to czekałam, a teraz nie mogę uwierzyć, że to wszystko już jest za oknem. Jak tu nie kochać wiosny? No jak? W końcu przyszła moja ukochana pora roku, a wraz z nią codzienne spacerki z wózeczkiem. Przechadzki z Malutką Czekoladką zaliczone pozytywnie, zarówno z Czekoladową Babcia, jak i z Dużą Czekoladką. Muszę przyznać, że nie sądziłam, że takie chwile mogą być tak przyjemne i męczące ;p Tak, tak... Ja, która przez całą ciążę byłam aktywna fizycznie czuję się zmęczona po 2h spacerkach z wózkiem ;p Ba, nawet mogę napisać, że mam zakwasy hahaha. Ale dobrze, dobrze. Muszę się Wam wszystkim pochwalić, że od porodu zleciało mi ponad 11,5 kilograma i aktualnie moja waga wynosi 53,5 kg :) Zaznaczam, że jedyną formą aktywności fizycznej są wyżej opisane spacerki, zero innych ćwiczeń (czekam jeszcze 2 tyg. żeby okres połogu się zakończył, a wtedy to łohoho, nas nie dogoniat normalnie ;p hehehe). Duży wpływ na moją wagę ma porzucenie słodyczy oraz zdrowe jedzenie. Nie sądziłam, że jestem w stanie na tak długi okres czasu zrezygnować z moich ukochanych słodkości, ale jak mus to mus :) W sumie pomalutku zaczynam się do tego przyzwyczajać (ale wciąż krzyczę na Dużą Czekoladkę, że jak je słodycze to z dala ode mnie ;p).
A oto jedna z pięciu (!) wiewióreczek spotkanych podczas spacerku :)) (miałam dodać tutaj fotkę Synka ze spacerku, ale stwierdziłam, że już nie będę umieszczać w sieci więcej fotek Bartusia, wybaczcie :))
A co u mnie i u Synka? Można powiedzieć, że dobrze i niedobrze. Kolki przeszły (mam taką nadzieję), ale pojawiły się niespokojne noce i ataki płaczu z niewiadomej przyczyny. Po moich obserwacjach wywnioskowałam, że Synek zwyczajnie nie dojada i stąd ten płacz. Ssie najpierw jedną pierś, potem drugą i po skończonym karmieniu zamiast zapaść w sen to ten w ryk i z niepokojem szuka sutka. Po okresie mojego płaczu i wielkich wyrzutach sumienia poprosiłam Mamę o zakup modyfikowanego mleka... Na chwilę obecną mam całą paczkę Bebiko oraz NAN Pro 1, ale nie odważyłam się sama bez konsultacji z pediatrą podać Synkowi butelki z modyfikowanym pokarmem. Po lekturze stron internetowych postanowiłam kontynuować naturalne karmienie (przeczytałam, że długie wylegiwanie się przy cycu może wynikać z faktu boleści brzuszka - cyc pełni funkcję bodyguarda, który na chwilę zmniejsza ten ból). Po chwilach namysłu stwierdziłam, że na pewno przyczyną nie jest brak pokarmu, bo mam go sporo. Leci ze mnie jak z kranu, więc dlaczego miałabym karmić Bartusia sztucznym mlekiem? Być może moje mleko nie jest do końca wartościowe i sycące, ale wierzę, że po zwiększeniu spożywanych pokarmów (przede wszystkim zaprzestaniu drastycznej eliminacji pokarmów) wszystko wróci do normy. Kupki są często, Czekoladka przybiera na wadze, więc raczej powodów do niepokoju nie powinno być. A może się mylę? Czy, któraś z Was miała podobny problem? Być może rezygnacja z dokarmiania nie jest dobra? Hmmm? W czwartek mam wizytę kontrolną w szpitalu, więc być może wszystkie moje wątpliwości zostaną rozmyte.
PS. Uczelnię na razie sobie daruję. Muszę znaleźć przyczynę płaczu Synka, żeby móc ze spokojnym sercem i umysłem wrócić na AWF. Najważniejszy jest teraz on i jego zdrowie. Uczelnia nie zając...
A jutro mija nam 4 tygodnie! :)
A jutro mija nam 4 tygodnie! :)
***













