Pokazywanie postów oznaczonych etykietą outfit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą outfit. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 sierpnia 2011

Imieninowo-konkursowo.

Część z Was, która śledzi nas na facebooku wie, że wczoraj były pierwsze imieninki w życiu Małej Czekoladki. Spędziliśmy je jak najbardziej rodzinnie, ale troszkę nietypowo. Otóż wybraliśmy się z Bartulkiem na grób jego imiennika prapradziadzia Bartłomieja. Bez pośpiechu i zbędnego zamętu w cieniu drzew spędziliśmy poranek, by następnie uciec przed upałem do Babci-Pra, zahaczając o obiadek i (jak się okazało w trakcie) malutką drzemkę. Mała Czekoladka, ku radości wspomnianej Prababci, po mlecznym posiłku zapadła w dłuuugi sen. Po pobudce udaliśmy się z powrotem do domku, w celu ochłodzenia Bartulka w wanience. Tak oto minął nam wczorajszy bardzo upalny, wręcz tropikalny, dzień.


A dzisiaj z okazji Bartulkowych imienin zapraszam Was serdecznie do minikonkursu. Nagrodą jest 15% rabat do sklepu internetowego www.vingue.com - galeria internetowa hand-made i vintage. Można tam nabyć cudowne akcesoria, bransoletki, naszyjniki, ubrania itp. (po szczegóły zapraszam na stronkę sklepu).

Zasady konkursu są proste. 
Należy polubić Naszego Czekoladowego Bloga na fb K L I K
To samo należy uczynić z fanpage'm sklepu www.vingue.com K L I K
oraz należy kreatywnie w komentarzu dokończyć konkursowe zdanie: Stylowa Mama to...

Osoba, która uczyni to najciekawiej zdobędzie konkursowy rabat.
Oczywiście w konkursie mogą brać udział także osoby, które nie są mamami, grunt to ciekawie rozwinąć zdanie.
Minikonkurs trwa od dnia dzisiejszego do 3. września :)
PS. osoby anonimowe poproszę o pozostawienie maila. 


UDOWODNIJMY WSZYSTKIM, ŻE MAMY TEŻ MOGĄ BYĆ STYLOWE :))) Bo styl to nie tylko ubranie, czy makijaż, ale o tym poczytam już w Waszych komentarzach :) Serdecznie zapraszam :)

Wyniki konkursu:
Zwyciężyła użytkowniczka: Rouquin Monde
Serdecznie gratuluję :-)

***

czwartek, 4 sierpnia 2011

Słońce jest w nas... :))))

Dzisiejszy dzień minął nam pod znakiem słoneczka, spacerków i relaksu (nie licząc prania, prasowania i sprzątania hehe). Rano zadecydowaliśmy z Mężem, że spędzimy czas do południa w pobliskim parku. 


Pogoda nam sprzyjała, więc wykorzystaliśmy ten czas w 100%, z korzyścią dla całej naszej trójki. Bartulek wyspał się na świeżym powietrzu w cieniu brzozy, następnie nasycił swoje oczka widokiem ukochanych drzew, a także napełniał brzuszek patrząc na falujące liście (Duża Czekoladka w tym czasie dbała o nasz komfort, osłaniając nas parasolką od przebijającego się przez liście słońca :)). Ja z Mężem mogłam w końcu troszkę odetchnąć i powrócić do czasów "przedBartulkowych", kiedy to spędzaliśmy mnóstwo czasu spacerując i delektując się świeżym powietrzem. 


Co prawda, Bartunia była cały czas z nami, ale tak jak wspomniałam, większość czasu przespał grzecznie w wózeczku, więc mieliśmy troszkę czasu tylko dla siebie. Po powrocie wykąpaliśmy Czekoladkę, żeby mógł poczuć się świeżo i rześko, bo jednak później słoneczko dało nam się we znaki. No, ale nie ma narzekania. Trzeba się cieszyć z pięknej pogody i korzystać z niej póki nas rozpieszcza :))))

Poniżej foto z serii: "Kochanie mam parówki, muszę schudnąć" :)))


Z innej beczki. Żeby nie było tak cukierkowo, to powiem Wam, że wkurzył mnie dzisiaj jeden incydent. Mianowicie idziemy sobie z wózeczkiem, mała Czekoladka świeżo usnęła, a tu nagle zza naszych pleców wyłania się "starsza pani", która chwyta Synka za rączkę, rusza nią i mówi: "O Boże, jakie piękne dziecko, słodziak. Chłopczyk? Chłopczyk?". We mnie aż się zagotowało, jak zazwyczaj raczej jestem powściągliwa w emocjach w stosunku do nieznajomych, tak dzisiaj nie wytrzymałam i wypaliłam (i tak nad wyraz kulturalnie): "Proszę go nie dotykać, nie widzi Pani, że śpi?". Kobieta nawet nie zwróciła uwagi na moje słowa, tylko dalej szczerzyła się do śpiącego Bartka. Ma szczęście, że go nie obudziła, bo wtedy wyszedłby ze mnie prawdziwy tanzański Simba... :[ Od razu po tej sytuacji przemyłam rączkę Czekoladki wodą mineralną niegazowaną, bo wizja obcych zarazków na rączce Czekoladki, którą on sobie wkłada do buzi, z lekka mnie przeraziła. 
Czy Wy też macie takie sytuacje? U nas wyjście na spacer zawsze wiąże się z rozmowami z nieznajomymi i zachwytami nad Czekoladką (młodszą i starszą). Czasami zaczyna mi to przeszkadzać, przecież jesteśmy normalną rodziną, a widok "Ciemnoskórego" nikomu nie daje prawa do dziwnych zachowań. Ludzie. Grrr... Ok. Już jestem spokojna :P

A oto stokrotka dla naszych ukochanych Czytelników :))))

Spódniczka - Stradivarius, Bluzka - bazarek, Naszyjnik - "prezent" od sprzedawcy w sklepie, buty - nie pamiętam ;p, lakier - Miss Sporty.

***

sobota, 30 lipca 2011

Mama na zakupach.

Kobiety, które są świeżo upieczonymi mamami na pewno wiedzą co to znaczy. Zakupy, w szczególności te odzieżowe są dosyć utrudnione z małym dzieckiem. Wiem, że zdarzają się dzieci bardzo spokojne, które większość czasu przesypiają, bądź też leżą grzecznie w wózku, ale w przypadku ciekawej świata Czekoladki jest to nie do pomyślenia. Zakupy z Bartulkiem to duże wyzwanie, dlatego nie często się na nie decyduję, a już na pewno nie sama. Przymierzenie ciuchów graniczy z cudem, a kupować w ciemno nie za bardzo lubię. Niestety, a może i stety przekonałam się do zakupów przez internet. Szybko, bezstresowo i bez zbędnych tłumów. Co prawda, przymierzenie jest niemożliwe, ale podane są wymiary, które można sobie porównać i przekonać się czy dana rzecz będzie pasować. Jedynie nie jestem przekonana do kupowania butów, jednak wolę przymierzyć je i sprawdzić czy faktycznie są stworzone dla mnie. Ostatnio w ten oto sposób zostałam właścicielką lateksowych legginsów, które idealnie pasują na taką pogodę (oczywiście planuję je nosić z dłuższą tuniką). 


Wykorzystam je również w cieplejsze jesienne dni podczas spacerków z wózeczkiem (oczywiście w wygodniejszych butach ;p). Nie ukrywam, bardzo przypasowała mi taka forma robienia zakupów. Wspominałam ostatnio, że nienawidzę robić zakupów, ale tyczyło się to tylko zakupów w przepełnionych ludźmi centrach handlowych. Zakupy internetowe są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Jednocześnie mogę sprawować opiekę nad Bartulkiem i poprawiać sobie humorek nowymi ubraniami, nie wychodząc z domu. W moje ręce wpadły nie tylko wspomniane legginsy, ale także piaskowa (miał być kolor nude ;p) sukienka, którą przy najbliższej okazji również postaram się Wam zaprezentować. Mężowi bardzo się podoba zarówno sukienka, jak i legginsy, więc mogę uznać zakupy za udane :)
A Wy lubicie robić zakupy przez internet? Czy jednak wolicie dotknąć i przymierzyć daną rzecz?


PS. wiadomość do Czekoladowej Babci - dziękujemy za użyczenie konta, z którego mogłam kupić dane rzeczy. A tak z innej beczki - Bartulek rośnie jak na drożdżach, coraz więcej ubranek jest za małych!!!
***