wtorek, 23 listopada 2010

uf, ach - czyli ćwiczymy w ciąży + fotka brzuszka w 26tc.

Z własnego doświadczenia wiem, jak minimalna aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na samopoczucie, poprawę wyglądu i humoru kobiety. Przed ciążą byłam dosyć aktywna pod względem sportowym, zarówno przez rodzaj uczelni, na której studiuję, jak i przez rodzinne wychowanie - tenis, squash, basen, jogging, brzuszki (TamileeWebb czy też ABS), hula hop, turystyka górska, czy też inne formy rozładowywania napięcia nie są mi obce. Po zrobieniu testu ciążowego i ujrzeniu 2 kresek w głowie zapaliła mi się czerwona lampka i od razu napłynęła myśl - "hallo, jak to teraz będzie? mam zrezygnować z tego co kocham i sprawia mi radość?". Od razu porzuciłam tenisa, squasha, hula hop, brzuszki i rowerek stacjonarny, wolałam poczekać z tym wszystkim najpierw do pierwszej wizyty u lekarza, ewentualnie do rozwiązania. Jedyną przyjemnością, której sobie nie odmówiłam była moja ukochana aktywność - turystyka górska, dokładnie w tym samym dniu, w którym dowiedziałam się o ciąży wyruszyłam z rodzicami do Zakopanego, a dokładniej hen hen wysoko w góry. Czułam się świetnie, mózg się dotlenił, Synek (jeszcze wtedy nie znałam płci, of course) miał okazję pooddychać świeżym górskim powietrzem i powoli oswajać się z pięknem tego świata. Ta mała wyprawa uświadomiła mi, że nie muszę rezygnować z ruchu, jeżeli tylko dobrze się czuję, nie robię nic ponad swoje siły i nie mam przeciwwskazań lekarskich. Wizyta u mojego lekarza jeszcze bardziej mnie w tym utwierdziła, jestem zdrowa, ciąża przebiega prawidłowo, przed zajściem w ciążę byłam aktywna ruchowo, więc nie ma żadnych powodów na nagłą zmianę życia. Wiadomo, że na okres 9 miesięcy musiałam zrezygnować z hula hopu, brzuszków i intensywnego tenisa, ale rowerek stacjonarny jak najbardziej jest zalecany. Pierwszym krokiem po powrocie z wizyty lekarskiej było wpisanie w google formułek: aktywność fizyczna w ciąża, sport w ciąży, ćwiczenia dla kobiet w ciąży.
Ku mojej wielkiej radości wujek google mnie nie zawiódł i wyświetlił mi garść stron do przestudiowania na interesujący mnie temat. I ja, w tym oto poście chcę się z Wami podzielić moimi wiadomościami na temat sportu w ciąży, a także swoimi doświadczeniami sportowymi przez tych 6 miesięcy stanu błogosławionego.

Na samym początku muszę zaznaczyć, że każdą aktywność fizyczną powinniśmy ustalić z naszym lekarzem, ginekologiem-położnikiem, to on może zadecydować i wskazać ewentualne przeciwwskazania do uprawiania sportu w naszym przypadku.

Plusy uprawiania sportu w ciąży:
- to przede wszystkim dobry rozładowywacz stresu, złych emocji i napięć, uwalniające się endorfiny wpływają na nasz nastrój, a jak wiadomo: szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
- ruch w ciąży pozwala utrzymać skórę w dobrej kondycji, zapobiega powstawaniu rozstępów i cellulitu,
- udowodnione jest, że ćwiczenia typu: joga, pilates zapobiegają i redukują bóle miednicy, kręgosłupa,
- aktywność fizyczna w czasie ciąży pomaga w dużym stopniu łatwiejszemu powrotowi do sylwetki sprzed tego okresu,
- jest duże prawdopodobieństwo łatwiejszego porodu u kobiet, które ćwiczą w ciąży, gdyż mięśnie nie są "zastane" i łatwiej im współpracować podczas porodu,
- co ważne, ćwiczenia pozytywnie wpływają na rozwój dziecka, krew szybciej krąży w naszym organizmie przez co Szkrab jest lepiej dotleniony i otrzymuje potrzebne substancje odżywcze, szybciej usuwane są również toksyny z naszego organizmu,
- tzw. ćwiczenia mięśni Kegla wpływają na szybszy poród, skurcze będą mniej odczuwalne, przez co poród będzie mniej bolesny,
- sport pomaga w pozbyciu się problemów z zaparciami, z bezsennością i złym humorem,

Nie będę tu przytaczać fragmentów artykułów na tematy: w którym trymestrze jakie ćwiczenia można wykonywać, jakie są przeciwwskazania itp. bo to by, było bez sensu, wujek google jest naprawdę w tym niezły, dlatego polecam wyszukanie sobie tych artykułów (jeśli jednak ktoś ma z tym problemy i nie może nic znaleźć to mogę podesłać fajne linki :)).
Chciałabym bardziej napisać tu o swoich doświadczeniach, o tym jaką formę aktywności sama stosuję i jak na mnie wpływa. Swoją drogą w przyszłości pragnę, żeby mój Synek był równie aktywny jak moja rodzina, postaram się "zaszczepić" w nim miłość do gór, sportu i spędzania czasu na świeżym powietrzu.

Jak już wspominałam główną formą mojej aktywności jest rowerek stacjonarny, codziennie przejeżdżam na nim 20 kilometrów (zajmuje mi to ok. 40 min), jeżdżę sobie na najmniejszym obciążeniu, bez żadnych szarżowań czy też popisów. Jest to spokojna, relaksująca jazda, dzięki której uspakajam się i wprowadzam w lepszy nastrój. :))) Kolejną formą jest tenis i tańce towarzyskie (uwierzcie mi, sama bym na to nie wpadła, ale jako, że jestem studentką sportowej uczelni to (nie)stety jest mi to dane). W większości artykułów i w książkach tenis jest raczej zakazywanym sportem w ciąży, ale jako, że przed tym stanem uprawiałam tą formę sportu, to wiem na ile mogę sobie pozwolić i w jakim wymiarze. Staram się nie robić nic ponad moje siły, jak tylko czuję, że Synek jest zmęczony siadam sobie spokojnie na boku i przyglądam się pląsom mojej grupy :)))) Jeżeli chodzi o tańce towarzyskie, jak do tej pory z Synkiem poznaliśmy tajniku rumby, czaczy, walca wiedeńskiego i angielskiego, jive i to, by było chyba na tyle. ;p Powiem Wam szczerze, że dziwnie się czuję tańcząc w trójkę z partnerem hehe. Jako, że Synek jest coraz bardziej widoczny mam obawy, że kogoś po prostu "zdzielę z Synka" w brzuch. ;p Na szczęście jeszcze nam się to nie zdarzyło i liczę, że nam się nie przydarzy taka "walka". Generalnie tańce same w sobie są przyjemne (pomijam fakt mojej słoniowatości i braku talentu tanecznego). Czujemy się dobrze, zarówno w trakcie, jak i po tańcach. Czasami zdarza się lekkie twardnienie brzuszka i kuksańce Bobcia, ale odbieram to jako jego formę uczestniczenia w tym śmiesznym widowisku. :)
What's next? Wszelakie spacerki, delikatne bieganie za autobusem hehehe, czy sporadyczny nordic walking może ominę bo raczej nie ma o czym tu opowiadać. Staram się nie traktować mojego stanu jak choroby, jest to szczególny okres, zarówno dla mnie jak i dla Synka, ale razem wiemy jak współpracować, jak tylko czuję, że coś jest "nie tak" staram się odpoczywać i w miarę możliwości leżeć.
Przez pierwszych 5 miesięcy codziennie wykonywałam ćwiczenia dla kobiet w ciąży typu joga, pilates i rozciąganie, sama nie wiem czemu z tego zrezygnowałam, dlatego postanowiłam na nowo wpleść je w moje życie. Ćwiczenia te polegają przede wszystkim na relaksie i skupianiu się na oddechu, dlatego z przyjemnością do nich wrócę. Poniżej podam przykłady niektórych ćwiczeń, które znajdują się w tym moim zestawie:






Jeżeli chodzi o pływanie to na razie nie odważyłam się iść na basen. Moja obawa wynika z powodu czysto zdrowotnego, nie jestem przekonana co do czystości pobliskich basenów, a niedawno uporałam się z infekcją i nie mam zamiaru powtarzać tego do końca życia. ;p Mam cichą nadzieję, że mi się to uda. Nie mówię, że na 100% nie skorzystam z basenu, być może znajdę odpowiedni basen i strój hehe i wtedy będe mogła podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. :)

http://www.lidl.pl/

Moją nową (mam nadzieję) miłością jest duża dmuchana piłka, którą mam zamiar wkrótce porządnie "zmaltretować". Jest to mój nowy nabytek, mam nadzieję, że trafiony. :)
Na razie wykorzystuję go do siedzenia przed komputerem, gdy ból pleców i żeber nie daje mi spokoju, o dziwo pomaga. :)
Wrzucę tu kilka zestawów ćwiczeń, które mam zamiar wkrótce wypróbować.





Polecam również ten reportaż z DDTVN :)
 http://dziendobrytvn.plejada.pl/29,32094,news,1,1,jak_zadbac_o_zdrowie_noworodka,aktualnosci_detal.html

A na koniec fotka (special 4 Brzo :*) mojego brzucha w 26 tygodniu ciąży:)




***

7 komentarzy:

  1. Fajnie ta pani z hantlami wygląda ;p brzuch piękny, a jeśli chodzi o aktywność fizyczną zawsze możesz się wybrać na delikatną pielgrzymkę do Częstochowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. na pielgrzymkę pójdę po porodzie hehe, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem jak poród będzie szybki i bezproblemowy, a Bobuś będzie spokojny i nie będzie płakał w nocy hehehe :)))))))))))))

    Brzoooo! jutro prawo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzuszek malutki. Boże ja to już wyglądam jak wieloryb a różnica 2-3 tygodni. Do ćwiczeń się nie zabieram bo mój kręgosłup prostestuje, zresztą jak sobie pomyślę ile mam roboty przy 4 latku to wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj napisałam i mi wcięło. Chyba się nie mylę i znamy się z innego portalu, a właściwe forum, szczególnie, że tam rzadziej jesteś, a tytuł bloga i to co piszesz pasują idealnie. Cieszę się, że nadal wszystko bdb. Brzuszek malutki :) Sama na basen niedawno się zdecydowałam i na razie wyniki nie wykazały żadnych niespodzianek i mam nadzieję, że tak zostanie. Pozdrawiam Kahlan84 [delfin84;)]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po takich cwiczeniach urodzlam w terminie, ale warto :) dziecko-w-drodze.blod.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja miałam na szkole rodzenia ćwiczenia.
    Prawie spadłam z piłki, zrobiłam dwa powtórzenia podniesienia nogą i powiedziałam panu prowadzącemu, że jestem gotowa przejść do masażu :P Na spacery chodzę do sklepów, a na basen (fu tak się kąpać z innymi) nikt mnie wołami nawet nie zaciągnie. Sportu to i w telewizji nie lubię oglądać... A Małżon do tej pory się dziwi skąd mam "kaloryfer" na brzuchu :P (miałam, no bo teraz to mam piłkę)
    Mięśnie kegla ćwiczę za to codziennie bo to nie wymaga ode mnie nic oprócz posiadania tych mięśni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku jak super, jak ja byłam w ciąży nie było neta u mnie wiec nie mam tak świetnych wspomnień jak TY:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)