poniedziałek, 17 października 2011

Cheti.

Pamiętacie jak kilka wpisów temu namawialiśmy Was do zostania przyjaciółmi Foki Szarej?  Umieściliśmy tutaj post w ramach współpracy nawiązanej z organizatorami akcji "Ochrona Fok Szarych". Z przyjemnością podzieliłam się z Wami swoimi wspomnieniami związanymi z wizytą w fokarium, a także w niewielkim stopniu (mam taką nadzieję) udało mi się zwrócić oczka na nasze "dobro narodowe" - kochane foki. Dlaczego o tym wspominam? Otóż dzisiaj po powrocie z uczelni, czekała na mnie tajemnicza paczka z napisem "Ostrożnie". Szczerze? Nie wiedziałam czego spodziewać się po takim napisie. Jednak wszystko wyjaśniło się tuż po otworzeniu zaklejonej koperty. 
Proszę Państwa! Pragnę wszystkim zakomunikować, że po raz pierwszy zostałam w tak miły sposób przez kogoś zaskoczona (ok... może nie po raz pierwszy, bo ciąża też była cudowną niespodzianką ;)). Powiem Wam szczerze, że właśnie dla takich chwil warto prowadzić bloga. Pozornie zwykły dyplom potrafił wlać w moje serce tyle radości i sprawić, że w końcu poczułam się doceniona. Hihihi. Teraz tylko poszukam gwoździa i młoteczka i podokuczam troszkę sąsiadom :D


Serdecznie dziękujemy - 
Przyjaciele Foki Szarej - Czekoladowa Rodzinka! :)

***
To tyle, wracam do swoich obowiązków domowych i uczelnianych :)))) A jest do czego wracać, naprawdę. Trzymajcie za mnie kciuki jutro. A Ty polityko, daj żyć ;) Wybaczcie ten krótki wpisik, ale polityka mnie wzywaaaa!

***
mały czekoladowy słowniczek:
cheti - dyplom, certyfikat

***

niedziela, 16 października 2011

Ahoj stópeczko, żółteczko i Mamusiu :-)

Jest! W końcu się doczekałam :) Bartulek dzisiaj podczas swojego słowotoku, nareszcie powiedział długo wyczekiwane Ma-Ma. Wiem, że było to całkowicie nieświadomie, ale moja radość z tego była tak wielka, że o mały włos nie spadłam z rowerka stacjonarnego (tylko na nim siedziałam, niestety muszę się Wam przyznać, że od ślubu totalnie się rozleniwiłam i obrastam sobie w tłuszcz :/). Biedny zdezorientowany Bartulek niczego nieświadomy, w sekundzie usłyszał milion, tym razem moich, słów m.in. - Aaaa... Powiedziałeś Mama! No powtórz! Powtórz Synku... Proszę! Niestety poza szerokim uśmiechem nie doczekałam się niczego innego ze strony Karmelka. No nic to, dalej czekam cierpliwie, a nuż znowu zrobi mi taką radochę ;)

***
Kolejna kwestia. Obiecałam sobie, że każdą nową zaobserwowaną czynność będę sobie skrupulatnie odnotowywać, żeby po czasie móc zajrzeć tutaj i przypomnieć sobie etapy rozwoju Bartusia. Między innymi wiąże się to z tym, że w przyszłości planuję córeczkę (;)) i chcę mieć pogląd na to co czeka mnie w poszczególnych miesiącach życia (bo jak powszechnie wiadomo, wiele rzeczy się po prostu zapomina). Tak więc chciałam zanotować fakt - BARTUŚ w końcu odkrył stopy. Już się martwiłam, że w ogóle go one nie zainteresują, a tu proszę. Zaciekawiony dotyka je, chwyta i podciąga do góry. Huuuurra ;p Lepiej późno niż później ;))))


***
Drogie Mamy. Kilka dni temu wspominałam, że nasz neonatolog zaleciła nam wprowadzenie żółtka (jajkowego ;)) do diety Czekoladki. Jednak ja, jak to ja, nie dopytałam w jakiej formie mam je podawać. Stąd też moja prośba o rady: w jaki sposób wprowadzić żółtko do jadłospisu dziecka? Normalnie ugotować jajko na twardo, wygrzebać żółtko i zmiksować z zupką? Oświećcie mnie proszę ;p Z góry dzięki za informację ;p


***
A na koniec zagadka - jak myślicie skąd Czekoladowa Babcia przywiozła taki super hiper samochodzik dla Karmelka :D? Hihihi... chyba nie muszę pisać, że od razu wylądował on w buzi Baroliniego. Najśmieszniejszy jest fakt, że nawet sama obdarowująca nie wiedziała, że jest to samochodzik z piszczałką. Po naciśnięciu KOGO? (test na spostrzegawczość) wydobywany jest słodki pisk. Love it :) I takim sposobem Bartunia stał się posiadaczem pierwszego w życiu "bum buma" :)))) Słodki, prawda? Najciekawsze jest to, że był on droższy od rumu hahaha xDDD


***