Cierpię w nocy, cierpię w dzień, cierpię na spacerku, cierpię pod prysznicem, ale najbardziej cierpię podczas karmienia piersią! Doszło do tego, że mam ochotę skończyć naszą mleczną przygodę. Ała! Nie sądziłam, że po 16stu miesiącach karmienia Czekoladki napiszę na swoim blogu podobne zdanie, ale niestety takie są fakty! Moje sutki wołają o pomstę do nieba. I jakkolwiek by to nie brzmiało, taka jest prawda. Od kilku dni czułam nieprzyjemne przygryzanie podczas Czekoladkowego cysiania, ale to co przeżywam od wczorajszej nocy, to jest masakra. Niestety wiem, że niemożliwym jest odstawienie dziecka od piersi z dnia na dzień, więc zaciskam zęby z bólu i ze łzami w oczach daję cycorka Bartunkowi. Co jest przyczyną takiego bólu? Sama do końca nie wiem, ale podejrzewam, że wina tkwi w nowych zębach, które się właśnie przebiły na dolnym dziąsełku (tak jest ;] mamy już 11 zębów :)). Ratuję się jak mogę, smaruję brodawki swoim mlekiem i pozostawiam do wyschnięcia, a także planuję nakładać na nie Bepanthen. A może polecacie coś innego? Staram się ograniczać karmienia, ale jak na złość Bartunia potrzebuje cycusia non stop. Aaaa... Gdzie się podziała przyjemność karmienia :((((? Oddawać mi ją, ale to już!!!!! :((((((((
***










