polały się dziś z Czekoladkowych oczu. Najgorszy jest jednak fakt, że sprawczynią tych słonych kropelek był nie kto inny, jak jego własna matka. No, ale kto by się spodziewał, że pozornie zwykła zabawa może przeobrazić się w takie morze łez? Teraz, gdy sytuacja została opanowana, Karmelek zapadł w sen, ja w duchu biję się w pierś i stwierdzam: Mam głupie pomysły. Ale do rzeczy. Pamiętacie jak miesiąc temu pisałam Wam o łapaniu wspomnień za pomocą odciśniętych stópek? Wtedy to też zapowiadałam, że wkrótce odbijemy też łapki... No, ale jak to z moimi obietnicami bywa, czasami przeciągają się one w czasie. Tak też było z tymi odciskami rączek. Jakoś tak się złożyło, że w dniu dzisiejszym postanowiłam w końcu spełnić tamto przyrzeczenie i odcisnąć malutkie (no już wcale nie takie malutkie ;)) rączki Bartulka.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem, najpierw próbne odciśnięcie ręki na pustej kartce papieru...
a potem, nagle niespodziewany... WIEEEELKI PŁACZ Bartusiowy! Czekoladce nie spodobało się naciskanie otwartej, pomalowanej na czerwono rączki i jednoczesne fotografowanie.
Tym samym odcisk w albumie wygląda jak wygląda.
Troszkę się rozmazał, ale to teraz nie ma takiego znaczenia, jak fakt, że moje dziecko płakało przeze mnie. Buuuu... :( I radość z kolejnej złapanej chwili ulotniła się wraz ze spływającymi po czekoladowym policzku łzami :(
***
A jeśli już o łzach piszę, to muszę Wam powiedzieć, że oglądając dzisiejszy program na TVN Turbo łzy w oczach mi się zakręciły. Dlaczego? Pokazywano tam filmiki z testów fotelików dla dzieciaczków i wizualizacje fotelika z dzieckiem podczas wypadku samochodowego. Gasz! Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele zależy od dobrego doboru fotelika. Sama jestem na etapie poszukiwań idealnego "samochodowego siedzonka" dla Simby, bo nosidełko zakupione w pakiecie z wózkiem dziecięcym już dawno nie spełnia swojego zadania. Hmmm... chyba czas przeczesać Internet i w końcu zdecydować się na jakiś dobry fotelik. Jakieś sugestie? Rady?
***










