Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotelik do samochodu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotelik do samochodu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2012

Brum brumowy fotelik.

Na wstępie pragnę podziękować za wszystkie rady na temat fotelika. Jesteście niezastąpione. Między innymi, dzięki Wam, Czekoladka w końcu doczekała się swojego całkiem "dorosłego" fotelika samochodowego. Że tak powiem, to była konieczność, bo niegodnym było nieposiadanie takiego sprzętu przy trzech samochodach w domu oO. Jesteśmy rodziną, którą ciężko utrzymać w domu, uwielbiamy podróżować z Bartusiem i pokazywać mu różne zakątki naszej okolicy. Co prawda, ostatnio pogoda nie zachęca do wypadów za miasto, ale wraz ze wzrostem temperatury takie przejażdżki będą codziennością :))) Na szczęście, sprytna Babcia z Dziadkiem, udali się do centrum w celu zakupienia osobistego samochodowego tronu dla Małego Czekoladowego Pasażera. I tym sposobem w naszym malutkim mieszkaniu, tymczasowo (wkrótce zajmie miejsce w samochodzie) zamieszkał ten oto kolega.


Za radą Mamy Kini, zwróciliśmy uwagę na funkcję siedzącą i półsiedzącą - w powyższym modelu istnieje możliwość zmiany poziomu nachylenia fotelika, dzięki czemu z łatwością będzie można "operować" śpiącą Czekoladką. Kolory są ciemne, ale wiemy jak łatwo w trasie o zabrudzenia, dlatego akurat to nie jest problemem. Tym bardziej, że zawsze podkładamy pod plecki ręczniczek, który rozjaśni brum brumowy tron. Reakcja Bartusia była cudowna, po usadzeniu go w foteliku, w celu dopasowania długości pasów itp., Simba  tak się rozgościł, że nie chciał z niego wyjść. Zadowolony siedział w środku z małym brum brumem w rączce i czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Hahaha, niestety ku jego niezadowoleniu, w dniu dzisiejszym nie było przejażdżki, ale jak to się mówi... co się odwlecze, to nie uciecze :) Tym bardziej, że idzie lato i nowy nabytek będzie częsty w użyciu :-) W planach mamy - góry, zoo, morze i dużo innych, bliższych i dalszych wypadów ;-] Wszak nasze życie to ciągła przygoda, u nas na nudę nie ma czasu... :))))


***

wtorek, 3 kwietnia 2012

Motomaniak.

Spacerki to nieodłączny element naszego życia. Uwielbia je zarówno Czekoladka, jak i Czekoladowa Babcia. {Ja ostatnio troszkę mniej, bo od wolnego tempa boli mnie biodro :P No cóż, tak to już jest jak się człowiek zastanie}. Do tej pory staraliśmy się wybierać miejsca ciche i ustronne (koniecznie z drzewami), tak by Czekoladka mogła komfortowo podróżować, ale od pewnego momentu musieliśmy zmienić nasze standardowe trasy. Po sezonie zimowym, w Bartusiu coś się zmieniło, drzewa odeszły na dalszy plan, by ustąpić miejsca ryczącym samochodom. Gdybyście tylko widzieli Małą Czekoladkę wychylającą się z wózka na każde usłyszane auto. No po prostu komedia. Największa rozrywka z rozrywek. Ośmielę się napisać, że jest to jedno z ulubionych Czekoladowych odgłosów na dzień dzisiejszy :))) Najgorsze są momenty, gdy nagle musimy skręcić w alejkę z dala od drogi - zaczyna się płacz, mruczenie i szukanie ukochanych samochodów. Nie wiem co się porobiło w tej Małej Kędziorkowej Głowie ;-) Niestety, dla świętego spokoju, nasze spacerki odbywają się wzdłuż ulic, tak by Bartunek z uśmiechem na twarzy mógł obserwować przejeżdżające auta. Ukojenie przychodzi w momencie Czekoladowej drzemki. Wtedy to, bez obaw możemy skręcić w cichszą okolicę, by podziwiać wiosenne uroki natury :)


***
A jeśli już o spacerkach mowa. Kurde, naprawdę czas wybrać fotelik do samochodu. Ostatnio mało podróżujemy, ale idą święta i będzie trzeba odwiedzić rodzinkę. Tym bardziej, że Mąż wylatuje do Tanzanii.  Robi się coraz cieplej, więc na 100% Czekoladka będzie ze mną jeździć na uczelnię, by potem pospacerować po uroczym parku ;) 
Poratujcie opiniami, please. Na co zwrócić uwagę przy zakupie, co polecacie?


***

niedziela, 20 listopada 2011

Wielkie jak groch łzy...

polały się dziś z Czekoladkowych oczu. Najgorszy jest jednak fakt, że sprawczynią tych słonych kropelek był nie kto inny, jak jego własna matka. No, ale kto by się spodziewał, że pozornie zwykła zabawa może przeobrazić się w takie morze łez? Teraz, gdy sytuacja została opanowana, Karmelek zapadł w sen, ja w duchu biję się w pierś i stwierdzam: Mam głupie pomysły. Ale do rzeczy. Pamiętacie jak miesiąc temu pisałam Wam o łapaniu wspomnień za pomocą odciśniętych stópek? Wtedy to też zapowiadałam, że wkrótce odbijemy też łapki... No, ale jak to z moimi obietnicami bywa, czasami przeciągają się one w czasie. Tak też było z tymi odciskami rączek. Jakoś tak się złożyło, że w dniu dzisiejszym postanowiłam w końcu spełnić tamto przyrzeczenie i odcisnąć malutkie (no już wcale nie takie malutkie ;)) rączki Bartulka.


Wszystko przebiegało zgodnie z planem, najpierw próbne odciśnięcie ręki na pustej kartce papieru...


a potem, nagle niespodziewany... WIEEEELKI PŁACZ Bartusiowy! Czekoladce nie spodobało się naciskanie otwartej, pomalowanej na czerwono rączki i jednoczesne fotografowanie.


Tym samym odcisk w albumie wygląda jak wygląda. 


Troszkę się rozmazał, ale to teraz nie ma takiego znaczenia, jak fakt, że moje dziecko płakało przeze mnie. Buuuu... :( I radość z kolejnej złapanej chwili ulotniła się wraz ze spływającymi po czekoladowym policzku łzami :(

***
A jeśli już o łzach piszę, to muszę Wam powiedzieć, że oglądając dzisiejszy program na TVN Turbo łzy w oczach mi się zakręciły. Dlaczego? Pokazywano tam filmiki z testów fotelików dla dzieciaczków i wizualizacje fotelika z dzieckiem podczas wypadku samochodowego. Gasz! Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele zależy od dobrego doboru fotelika. Sama jestem na etapie poszukiwań idealnego "samochodowego siedzonka" dla Simby, bo nosidełko zakupione w pakiecie z wózkiem dziecięcym już dawno nie spełnia swojego zadania. Hmmm... chyba czas przeczesać Internet i w końcu zdecydować się na jakiś dobry fotelik. Jakieś sugestie? Rady?

***