Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovela. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 września 2011

Wyniki konkursu Lovela.

Na wstępie pragnę wszystkich przeprosić, że tak późno umieszczam wyniki, ale spowodowane jest to chorobą Bartulka. Niestety rozwinęła się ona na tyle, że potrzebny jest antybiotyk. Na szczęście Simba znosi to bardzo dzielnie i jak przystało na prawdziwego "lwa" walczy. Ale nie przedłużając...


Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak dużego zainteresowania konkursem. Oczywiście cieszy mnie to i raduje. Wypowiedzi przerosły mojego najśmielsze oczekiwania, nie sądziłam, że wybór dwóch zwyciężczyń okaże się tak trudny. Na szczęście z pomocą przyszła mi moja wierna czytelniczka - niezawodna Mamusia, która ostatecznie pomogła mi wyłonić zwyciężczynie. A oto i one:
  • Mama Nikolci i Bartoszka - Renata
    golcia20@poczta.onet.pl
Wybór był oczywisty. Sama kocham pisać mniej lub bardziej twórcze wiersze. A wierszyk Renaty spodobał mi się na tyle, że postanowiłam nagrodzić ją w pierwszej kolejności. Serdecznie gratuluję i czekam na maila z danymi do przesyłki (+ nr telefonu dla kuriera)

Drugą osobą nagrodzoną jest:
  • Agnieszka /szymanska25@wp.pl/
Z kolei ta wypowiedź wzruszyła zarówno mnie jak i moją Mamę. Sama pamiętam jak w ciąży obawiałam się każdego bólu brzucha, w głowie miałam milion myśli na minutę. Przeżyłam bardzo ciężki poród, który pozwolił mi zrozumieć jak ważną istotą jest dla mnie Bartek. Tobie również bardzo gratuluję, zarówno dzidziusia w brzuszku, jak i wygranej. Oczywiście czekam na maila z danymi (+ nr telefonu dla kuriera).


Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Wasze historie pokazały jak magicznym okresem jest macierzyństwo i jak taka niepozorna istotka potrafi wywrócić życie do góry nogami. Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia mojego bloga - wkrótce kolejna niespodzianka ;))))


Przypominam także, że już dziś wystartował program Lovela Care. Każda osoba, która zarejestruje się pod adresem http://lovela.pl/o-programie.html może otrzymać darmową próbkę mleczka do prania oraz czapeczkę i niedrapki dla niemowlaka.

PS. zwyciężczynie proszę o kontakt na maila - mtotowangu@wp.pl :)

***

środa, 7 września 2011

Pół świeczki na torciku Czekoladki :-)

Piszę ten wpis dzień wcześniej tj. 6.09.2011 o godzinie 20:45. Dokładnie pół roku temu robiłam przysiady na sali porodowej w celu przyspieszenia akcji porodowej i wywołania skurczy. Doskonale pamiętam, jak chodziłam w tą i z powrotem po sali w koszuli a'la dalmatyńczyk, gładząc raz po raz brzuch i co chwilę powtarzając "Ah, zapomniałam. Mam nie głaskać brzuszka". Wtedy jeszcze się nie bałam, byłam podekscytowana i ciekawa tego całego porodu. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie byłam przygotowana na ten ból i całą akcję. Nie mogłam uwierzyć, że coś może tak boleć. Byłam przekonana, że nie dam rady, że prędzej umrę niż urodzę. Na szczęście dałam radę i o godzinie 5:45 powitałam na tym świecie najpiękniejszy Skarb - sens mojego życia - Bartłomieja Simyu.


Aktualnie mój Orzeszek śpi sobie spokojnie przykryty kołderką, z panem Żabą w dzióbku (jak tylko go wypluje to znak, że śpi na dobre ;), uwielbiam jak to robi :))), a ja siedzę obok i czuwam nad jego snem. Zabawne, od 6 miesięcy ani razu nie odstąpiłam go w nocy, baa... niektóre spędziłam nad nim, kontrolując oddech, nieustannie walcząc z zamykającymi się ze zmęczenia oczami. Nie powiem, było ciężko, ale gra warta była świeczki.


Od 6 miesięcy wciąż złączeni jesteśmy tak jak to było, gdy był w brzuszku. W rzeczywistości pępowina została odcięta, ale w teorii wciąż jesteśmy nią połączeni. Od pół roku jesteśmy zależni od siebie. Nie potrafię zrozumieć jak przez te wszystkie lata mogłam funkcjonować bez jego obecności, bez widoku czarnych kędziorków na poduszce tuż obok mojej głowy, bez porannego uśmiechu, chwytania za rączki i radosnego gugania. Pół roku. Z jednej strony tak niewiele, a z drugiej tak dużo. Tyle wydarzyło się w naszym życiu przez ten okres. Chwile radości i chwile grozy. Pierwsze łzy (pamiętam jak się cieszyłam na ich widok, był to znak drożnych kanalików łzowych), uśmiech (najpiękniejszy prezent po ciężkich dniach spędzonych w szpitalu), strach o życie Czekoladki, nieprzespane szpitalne noce, wspólne "studiowanie" i zaliczanie egzaminów. Wszystko to wydaje się takie odległe. Pamiętam jak zmagaliśmy się z kolkami i utratami oddechu. Wtedy nie mogliśmy się doczekać aż Bartuś będzie miał pół roczku. Wciąż powtarzaliśmy: "Ech, żeby tylko dotrwać do 6 miesiąca, będzie lepiej". I jest i nie jest. Teoretycznie teraz jest silnym 7 kilowym facetem (:D), który doskonale wie czego chce i potrafi o to walczyć, a w praktyce wciąż jest moim małym Robaczkiem, który kocha przytulać się do cycusia i schronić się w ramionach Mamy, gdy jest mu źle. To jest właśnie najpiękniejsze. Że pomimo tego upływającego czasu, wciąż jesteśmy sobie tak bardzo potrzebni, nasza miłość rośnie z dnia na dzień coraz bardziej. Codziennie odkrywamy nowe rzeczy na swój temat, poznajemy siebie dogłębniej i uczymy się żyć ze sobą. Nie raz oglądam zdjęcia Czekoladki z okresu noworodkowego (wystarczy wejść do pokoju Babci Czekoladki i spojrzeć na wygaszacz ekranu komputera ;)), patrzę jak się zmienił, jak urosły mu włoski i jak nabrał ciałka. Przypominam sobie czas, gdy był niczego nieświadomą żabką, która nie potrafiła sama się przewrócić na boczek i nie mogę uwierzyć, że to wszystko naprawdę miało miejsce. Kocham jego zapach, śmiejące się oczka podczas zabawy, mocne uściśnięcie rączki na palcu podczas zwiedzania świata, bezzębny uśmiech o poranku i na dobranoc. Kocham go całego - o 6 miesięcy mocniej i wiem, że każdy dzień napełni moje serce jeszcze większą miłością. Moje cudowne Szczęście, mój mały Terrorysta, Simba król kochany, Robaczek i Żabka najsłodsza, Bobeczek, Bartolini herbu Zielona Pietruszka. Moje Czekoladowe Szczęście. Sto lat Syneczku. :*



***
Kochane moje, przypominam o konkursie organizowanym na moim blogu wraz z Lovelą. Do wygrania dwa super zestawy: proszek do prania i mleczko do prania. Więcej szczegółów TUTAJ. Zapraszam serdecznie! :)))




***

poniedziałek, 5 września 2011

Biała Masajka + KONKURS LOVELA.

Ten wpis miał być wczoraj, ale wróciłam do domu taka zmęczona, że zaraz po kąpieli i uśpieniu Bartka padłam jak zabita. Złożyło się na to kilka czynników - po pierwsze zła noc, gorączka Bartulka, praktycznie zero snu, a po drugie dzień spędzony na działce, brak miejsca do spania, czyli wielkie niewyspanie (teoretycznie mogłam spać na kocu na trawie, ale wizja os i mrówek skutecznie mnie do tego zniechęciła). Gorączka Bartka to wciąż aktualny temat, ale na razie nie chcę o tym się rozpisywać. Zrobiłam badania (na moje oko wyniki ok) i jutro idę do lekarza na kontrolę. Na mój gust zaczynamy ząbkowanie, ale czy tak jest na pewno to nie wiem. Powróćmy jednak do tematu. Tak jak pisałam, w dniu wczorajszym wybraliśmy się całą rodzinką na grilla. Być może była to ostatnia taka okazja, kto wie jak będzie wyglądać wrzesień. Można powiedzieć, że niedziela była udana, skorzystałam z wrześniowej kąpieli słonecznej, pobawiłam się w ogrodnika, powygłupiałam się, pooddychałam świeżym powietrzem, a także obfotografowałam chyba wszystkie możliwe roślinki (i nie tylko). A jeśli już o tym mowa to pochwalę się w jakich cudownych warunkach przyszło nam wczoraj spędzić ten słoneczny dzień.


A na koniec dwa główne powody naszego wypadu:


-zbieranie ogromnej ilości śliwek z drzewka (Mój Mąż i Babcia Czekoladki je uwielbiają ;))


-kiełbaski, boczek, kaszanka (czyli dla mnie wielkie BLE ;)) oraz polska wersja ndizi choma made by Babcia Czekoladki (Duża Czekoladka stwierdziła, że to jednak nie ten smak haha). Poniżej prezentuję wersję banana po ogrillowaniu.


Najlepsze zostawiłam na koniec ;) Kilka postów temu obiecałam Wam wpis o stroju masajskim. Akurat wczoraj były sprzyjające warunki do cyknięcia paru fotek w tym oto stroju. :))) 
Najpierw butki - wersja codzienna:


i wersja do stroju masajskiego:


I obiecany strój masajski przywieziony przez mojego Męża z Tanzanii:


Uszy me zdobiły kolczyki wygrane jakiś czas temu na blogu http://airaart.blogspot.com/  :))) Akurat idealnie wpasowały się w tematykę Afryki :-)


Od razu mówię, żeby nie było niedomówień - jest to wersja stroju masajskiego sprzedawana turystom w Tanzanii. Prawdziwe kobiety masajskie noszą odrobinkę inne "ciuchy". Nie mniej jednak, muszę Wam powiedzieć, że takie ubranie jest, o dziwo, nawet wygodne. Jedynym minusem jest okropne gorąco, które się czuje w tym stroju oraz brak miejsca na moją mleczarnię ;)). Nie wiem jak Masajki mogą w nim normalnie funkcjonować. :P Ja bym się ugotowała na gorąco, miękko i na jajecznicę. M-a-s-a-k-r-a. Tak czy siak, furorę jako Masajka zrobiłam, a co :)))

***
Kochane moje, przypominam o konkursie organizowanym na moim blogu wraz z Lovelą. Do wygrania super zestawy: proszek do prania i mleczko do prania. Więcej szczegółów TUTAJ. Zapraszam serdecznie! :)))


 ***

Konkurs z Lovela :)

Witajcie moje drogie. Pamiętacie jak kilka dni temu zapowiadałam Wam, że mam dla Was niespodziankę? Oto nadszedł dzień ujawnienia pierwszej z nich. Jako, że zostałam wybrana jako jedna z ambasadorek marki Lovela, mam zaszczyt zaprosić Was do konkursu, w którym do wygrania są właśnie produkty tej firmy: 
  • proszek 3,6 kg Lovela
  • mleczko do prania Lovela 

Co zrobić, żeby zdobyć nagrodę?
Zasady są proste :) Należy w komentarzu ciekawie/wzruszająco/zabawnie/kreatywnie odpowiedzieć na konkursowe pytanie:

Jak bardzo zmieniło Cię macierzyństwo? (wersja dla przyszłych mam - Jak myślisz, w jaki sposób macierzyństwo wpłynie na Twoje życie? Czy je zmieni? Jeśli tak, to w jaki sposób? :))

Forma wypowiedzi jest dowolna, grunt, żeby było ciekawie i  na temat ;) 
Konkurs trwa od dnia dzisiejszego tj. 5 września 2011 do 11 września 2011r do godziny 23:59 ;)
Regulamin konkursu znajduje się  TUTAJ
(osoby, które piszą z konta anonimowego, proszę o pozostawienie adresu mailowego)

Jednocześnie chciałam Was poinformować, że nawet jeśli nie uda się Wam wygrać wyżej wspomnianej nagrody, to wciąż macie szansę wypróbować produkty Loveli. W jaki sposób? Ano bardzo prosty. 
Otóż, już 12 września startuje program Lovela Care.


Każda osoba, która zarejestruje się pod adresem http://lovela.pl/o-programie.html może otrzymać darmową próbkę mleczka do prania oraz czapeczkę i niedrapki dla niemowlaka. Myślę, że warto :)))

Zapraszam wszystkich zainteresowanych na profil Lovela na Facebooku :)
My z Czekoladką już go polubiliśmy jakiś czas temu :)
Wszystkim życzę otwartych umysłów i ciekawych pomysłów!
Powodzenia! :))))

***