niedziela, 25 września 2011

Wyniki owocowego konkursu BoboVity.

Przepraszam, że podaję je tak późno, ale za mną weekend pełen emocji i dopiero teraz znalazłam chwilę, żeby wejść na Internet. Miałam w planach wrzucić dzisiaj post o weekendowym podbijaniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej, ale jestem tak padnięta, że podaję tylko wyniki i wracam do innych obowiązków (a troszkę się ich nagromadziło :/). Muszę przyznać, że kolejny raz nie zawiodłam się na inwencji twórczej uczestników (tak jest, w konkursie wziął udział jeden mężczyzna). Znowu daliście mi ciężki orzech do zgryzienia i tak jak przy poprzednim konkursie o pomoc poprosiłam Babcię Czekoladki oraz Bartulka. Po długich debatach postanowiłyśmy nagrodzić ten oto wierszyk:

W kuchni na stole trwa debata,
Który owoc dziś zje tata:

- Ja będę pierwsza mówi malinka,
Bo we mnie jest sama witaminka!
- Ależ myślisz się kochana,
On jada pomarańcze zawsze z rana!
- Nic podobnego jabłuszko zagaduje,
Przecież on wie, że ja pysznie smakuję!
- Pomarańcza radośnie się uśmiecha,
Przecież on je to co jego pociecha!
- No to mamy problem rozwiązany,
Dziś jest dzień na słodkie banany!

Cały ranek owoce szemrały,
Lecz swego końca się nie spodziewały,
Bo Tata je wszystkie razem zmiksował,
I córeczce koktajl owocowy podarował:)

A tym samym proszę autora - jarekbyk@o2.pl o przesłanie swoich danych wraz z numerem komórki dla kuriera na maila (mtotowangu@wp.pl). Serdecznie gratuluję i pozdrawiam. Muszę przyznać, że najbardziej spodobało mi się to, iż rymowanka jest napisana w mądry sposób, nie na zasadzie "żeby się  tylko rymowało", ale opowiada jakąś historię, która mnie rozbawiła (wyobraźnia została pobudzona, niczym na reklamie Biedronki :D). Muszę napomknąć, że jest mi niezmiernie miło, że również mężczyźni zainteresowani są naszym czekoladowym blogiem (być może tylko konkursem, ale i  tak nam miło :)). Jestem przekonana, że córeczka będzie zadowolona z nowych smaków BoboVity oraz z super gadżetów :)))) Czekam na relację, czy pociecha poszła w ślad za Czekoladką i została fanką nowych deserków.


Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie również dziękuję, Wasze wierszyki są naprawdę twórcze i żałuję, że mogłam wybrać tylko jedną rymowankę, ale takie były zasady konkursu. Pozdrawiam :))))

***

piątek, 23 września 2011

Do 9 marca mamy spokój...

ze szczepieniami. Dzisiaj (w końcu) Czekoladka dostał ostatnią dawkę szczepionek. Przeciągało nam się to od 2 września. Najpierw sama przesunęłam szczepienie z powodu mojego egzaminu, potem Bartunia zagorączkował, a następnie rozchorował się na dobre. Na szczęście w dniu dzisiejszym wszystko przebiegło sprawnie i udało się nam pożegnać na jakiś czas z kłuciami. A jak wyglądało sama wizyta u lekarza? Najpierw standardowy wywiad lekarski, następnie znienawidzone przez Simbę ważenie. Babcia tak wspierała wnuczka (czyżby tak zadziałało na nią magiczne "ba-ba" :D), że nawet nie chciała go puścić na sekundę, żeby waga zaskoczyła ;p Na szczęście udało mi się przekonać Mamę, że musimy zważyć Bobka, co by sprawdzić czy prawidłowo przybiera. Ku mojej radości waga ładnie rośnie i dzisiaj osiągnęła już poziom 7620g :), co da się wyczuć dźwigając Króla na rękach :)). Ale dobrze, dobrze. Niech rośnie w siłę, w końcu skakanie, dreptanie na 2 nóżkach i mówienie wymaga siły :-] A jeśli już wspominam o tym skakaniu i mówieniu to nie mogę nie napisać o zachowaniu Bartka tuż przed szczepieniem. Otóż mój Króliczek wymyślił sobie, że podczas czekania na panią od szczepień potrenuje sobie podskakiwanie i mówienie. Spodobało mu się to na tyle, że nawet nie chciał się położyć do wkłucia. A ich niestety w tym miesiącu było aż dwa :( Pierwsze wkłucie (ostatnia dawka na żółtaczkę) odbyło się z lekkim płaczem, natomiast drugie wywołało wybuch większych pokładów łez. 


Nawet nie chciałam patrzeć na Babcię Czekoladki, bo za uchem już słyszałam, że nieźle przeżywa kolejne szczepienie wnuka. Szczerze Wam powiem, że i mnie dzisiaj serce zabolało jak zobaczyłam te wielkie łzy :( Jedno ukłucie mogłam znieść, ale dwa? Tego za wiele. Na szczęście 'mały Masaj', szybko odzyskał humorek i w poczekalni już trenował dreptanie na dwóch nóżkach (oczywiście przy pomocy Babci). Zauważyliśmy, że sprawia mu to ogromną frajdę. Co prawda, nóżki jeszcze nie są na tyle sprawne, żeby do końca kontrolować kierunek dreptania i takim sposobem z Simby wychodzi niezły raczek hehe :))) W przychodni na korytarzu spotkaliśmy maluteńkie bliźniaki-noworodki i jeszcze jednego dzidziusia i powiem Wam, że cieszę się, że Bartuś już jest taki duży i kontaktowy. Wbrew pozorom nie chciałabym wrócić do etapu "żabki", wolę mojego raczka hehe :)


Po powrocie do domku, po wycysianiu pana Cyca, Król z lwem na piersi udał się na drzemkę (właśnie otworzył oczka, ale po moich słowach: "Śpij kochanie", zamknął oczka i dalej romansuje z Morfeuszem). Tak nam minął dzisiejszy poranek. A tymczasem idę skontrolować czy Mała Czekoladka nie zapomniała trzymać kciuków za Dużą Czekoladkę, która ma dzisiaj ważną sprawę do załatwienia. Ja sama kończę, bo piąstkami ciężko mi będzie dalej pisać, a kciukasy też obiecałam.

***
A teraz wiadomość dla Mam Pampersowych, które mają w pobliżu Stokrotkę. Przekazuję, że w tymże sklepie jest fajna promocja (od 22.09 do 28.09): Pampersy (ja kupowałam trójki 70 sztuk, chociaż zaczynają być przymałe :o) kosztują 39.99zł :) Myślę, że się opłaca :) A jeśli można jeszcze pomóc komuś (mam na myśli akcję UNICEFU) to czemu nie?


Uprzedzam zarzuty - to nie jest reklama firmy ;) Po prostu akurat używamy tych pieluszek, więc o tym mogę napisać :)

***
Jeszcze tylko dziś i jutro macie szansę wygrać owocowy zestaw od BoboVity. Zapraszam do konkursu - TUTAJ


***