Tak jak w tytule. Od prawie 2 tygodni zmagam się z przeziębieniem - na początku był to intensywny ból gardła, który przeszedł w ból migdała, a następnie pojawił się katar. Nie było by w tym nic nowego, gdyby nie fakt, że po wyzdrowieniu {tak mi się wydawało}, nagle w nocy obudziłam się ze straszliwym bólem gardła/nosa/szczęki i dziąseł. Do tego doszedł przeraźliwy katar {kolor i inne szczegóły Wam oszczędzę}. Wczoraj nie mogłam normalnie schylić głowy w dół - kąpanie Bartka było dla mnie olbrzymim wyzwaniem. Po krótkiej analizie objawów doszłam do wniosku, że mam zapalenie zatok przyszczękowych - naprawdę nie pamiętam, żebym kiedykolwiek podobnie cierpiała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chciałam dzisiaj iść z Czekoladką na bilans dwulatka, no ale nie będę ryzykować zdrowia malutkich dzieci - nie chcę nikomu dziecka zarazić, więc wybierzemy się do pediatry, jak tylko dojdę do siebie.
Mama od razu chciała mnie wysłać do lekarza, co by mnie obejrzał, ale stwierdziłam, że zanim podejmę tak radykalne kroki, postaram się doleczyć domowymi sposobami. Pewnie większość z Was powie, że lepiej od razu wziąć antybiotyk, ale jest jeden myk - jestem uczulona na penicylinę i każdy antybiotyk to dla mnie niepotrzebny stres i wypatrywanie objawów wstrząsu anafilaktycznego {niestety przechodziłam przez to w wieku 18 lat}, a po drugie nie chcę przyjmować antybiotyków karmiąc piersią {zresztą ja w ogóle nie lubię leków i naprawdę mało ich brałam w życiu}.
Jak się leczę karmiąc piersią?
-na kaszel piję okropny wywar z imbiru {o fuuuuuj, ale naprawdę pomaga},
-na zatoki stosuję maść kamforową i amol, dodatkowo robię sobie inhalacje z gorącej słonej wody,
-na ból gardła 'cyckam' plasterek imbiru {ostrzegam - piecze jak jasna cholera ;)}
Muszę stwierdzić, że od wczoraj widzę wielką poprawę - przede wszystkim po inhalacji z gorącej słonej wody. Na początku próbowałam inhalacji wody z azulanem, ale mało mi pomogła. Sól w moim przypadku okazała się zbawienna.
Wczoraj na fanpage'u dostałam kilka fajnych propozycji na domową walkę z zapaleniem zatok m.in. "ugotowane
i potłuczone ziemniaki położone na ściereczce na miejsca, gdzie znajdują się zatoki. Przykryć ręcznikiem i trzymać aż czuć chłód; liście
kapusty działają antyzapalnie - przykładać lekko rozgniecione, bez
nerwu środkowego miejsca ze stanami zapalnymi; ograniczyć węglowodany w
diecie, przynajmniej podczas leczenia;" - jest to rada od koleżanki mojej Mamy, za którą baaaardzo dziękuję :) Dzisiaj muszę spróbować także tych sposobów, chociaż muszę przyznać, że po wczorajszych inhalacjach czuję się o niebo lepiej :)
Jeśli znacie jakieś skuteczne metody dla kobiet karmiących na przeziębienie to poproszę o nie w komentarzach. Buziaki :)
***







