piątek, 9 marca 2012

Balonowe wyniki giveaway.

Na wstępie pragnę wszystkich przeprosić za to małe opóźnienie. Wybaczcie, ostatnio na głowie mam dużo obowiązków, zaczynając od organizacji dwudniowych urodzinek Bartunka (jutro przyjeżdża do nas delegacja afrykańska :), a w niedzielę polska część rodziny), a kończąc na dzisiejszym szczepieniu Czekoladki (najgorsze przeżycie z możliwych w tym tygodniu, biedny Bartunek :(). No, ale nie przeciągając - oto krótka balonowa relacja z dzisiejszego wyłonienia zwycięzcy :) Zapraszamy :)

Nicki/imiona uczestników umieszczone zostały na malutkich karteczkach, które skrupulatnie zostały przygotowane przez Babcię Czekoladki...


Po złożeniu i dodatkowym sprawdzeniu wszystkich danych, losy zostały złożone na 4 części, tak by Mała Czekoladka nie dostrzegła żadnej, nawet najmniejszej literki...


Z racji wyjątkowych okoliczności rozdania, wszystkie losy zostały umieszczone w osobnych balonikach, które nadmuchiwane były przy pomocy Maminych i Babcinych płuc...


Mniej więcej tak prezentował się każdy szczęśliwy, potencjalny zwycięzca... Z małą różnicą kolorystyczną ;) Z prawej strony można dostrzec biały punkcik - karteczkę z imieniem uczestnika/uczestniczki giveaway.


Całość "losów" prezentowała się mniej więcej tak (po wynikach, mieliśmy niezłą balonikową zabawę, żałujcie, że Was nie było ;))


Zadaniem Czekoladowego Rocznego Solenizanta był wybór jednego spośród wszystkich balonów. Wybór był naprawdę trudny, gdyż wszystkie balony kusiły Naszego Simbę swoimi pięknymi kolorami. Po długim namyśle i niezliczonych kopniakach, wybór padł na ten oto balonik:


Po dokładnym oglądnięciu i chwilowym płaczu, został on oddany Mamie, która za pomocą ostrej igiełki rozprawiła się z czerwonym dmuchańcem.



Czerwony balon w swoim wnętrzu skrywał niezwykle ważną personę - zwycięzcę żółtych STONZ'owych pingwinków, a został nim...


TADAM! Pan Tomasz pisze:
super buty Tomasz leonidass90@wp.pl

Serdecznie gratulujemy! Nie powiem, zaskoczyło mnie niesamowicie, że w naszej zabawie uczestniczyli także mężczyźni. Baaa... że w ogóle mężczyźni nas czytają :P Tym bardziej cieszymy się z wyboru Małego Solenizanta i prosimy Pana Tomasza o kontakt na mtotowangu@wp.pl, by dograć szczegóły dostarczenia nagrody.

Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy za zabawę i  udział w giveaway :) Niestety dysponowaliśmy tylko jednym zestawem bucików, a nie ukrywam, że z miłą chęcią obdarowalibyśmy Was wszystkich STONZ'owymi bucikami.


***

wtorek, 6 marca 2012

Rok temu o tej porze...


Pamiętacie? Bo ja nie do końca hehe. Pamiętam tylko, że około godziny 18stej zaczęły mi się sączyć wody płodowe. Szybciutko pobiegałam do Mamy, powiedzieć jej, że to chyba już, potem kazałam Dużej Czekoladce zrobić fotkę brzuszka z okrzykiem: "Szybko, szybko. Zaraz go nie będzie. Rodzę!". Po ekspresowej sesji zdjęciowej, wzięłam prysznic, ogarnęłam się. Następnie Mama pobiegła po sąsiadkę-położną, by ta sprawdziła, czy to na pewno poród. Po krótkim badaniu, wody chlusnęły jeszcze bardziej, a położna krzyknęła: "Szybko zbieramy się. Rozwarcie na dwa palce, czułam włosy! Mnóstwo włosów. Rodzimy". Po około 10 minutach, zwarci (a niektórzy rozwarci hehe) i gotowi ruszyliśmy w stronę szpitala. W międzyczasie wysyłałam smsy do znajomej, że rodzę i ma trzymać kciuki. Samego momentu wejścia do szpitala nie pamiętam. Chyba z emocji. Kolejny moment, który mi świta (z racji lekkiego bólu) to badanie na łóżku z ktg, po którym wody buchnęły ze mnie jak z rozbitego balona. Ktg nie wykazywało żadnych skurczów, te przyszły dopiero po kroplówce z oksytocyną. Prawdziwy poród zaczął się około godziny 22 i trwał 7 godzin i 45 minut, do godziny 5:45 (7 marca 2011r.), gdy Malutka Czekoladka wyskoczyła z brzuszka :) Samego porodu nie opisuję, bo bym się popłakała, zbyt dużo emocji, nawet po roku. I pomyśleć, że teraz patrzę na skaczącą Czekoladkę w rytm Move like Jagger. Czas pędzi jak szalony...

06.03.2011 - ok. 18.00

Teraz, z tego miejsca chciałam serdecznie podziękować Wam za wsparcie w tamtym okresie, za miłe słowo i wszystkie komentarze. Byliście, jesteście i będziecie niezastąpieni.

A także chciałam złożyć wyrazy szacunku i miłości na ręce mojego Męża i Mamy, którzy byli ze mną i Czekoladką podczas tej ciężkiej walki - walki o nasze nowe życie. 

***