Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesąd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesąd. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2011

Na psa urok!

Już kiedyś chciałam podjąć ten temat, gdyż ciekawa jestem reakcji i opinii innych ludzi na ten temat. O co chodzi? O przesądy i wierzenia. Dokładniej? O czerwoną wstążeczkę przy wózku. Macie przyczepioną? Wierzycie w jej "magiczne działanie"? Ja sama długo opierałam się przed jej przypięciem. Uważałam to za dziwne i jakieś takie średniowieczne. No bo, jak osoba wierząca w Boga, może jednocześnie wierzyć w jakieś magiczne działanie kawałka materiału? Przecież mamy XXI wiek, a wszystko to brzmi jak rodem z czasów Kazimierza Wielkiego.
No, ale tak jak wspominałam, sama ulegałam namowom różnych ludzi i w końcu wraz z Czekoladową Babcią zakupiłam w pasmanterii kawałek czerwonej tasiemki i agrafką przypięłam do budki wózka. Wyszłam z założenia, że nikomu to nie zaszkodzi, a jak ma pomóc to czemu nie? Pisałam już o natarczywych ludziach, którzy atakują wzrokiem Małą Czekoladkę. Jako matka chcę chronić swoje dziecko, a że ludzie chwytają się różnych pomysłów, to również postanowiłam wypróbować magicznej czerwonej kokardki. Skąd ten pomysł? Od momentu pojawienia się Bartulki na świecie, mnóstwo ludzi zaglądając w wózek wyszukiwało czerwonego elementu. Zaskoczeni jej brakiem, spluwali trzy razy przez lewe ramię ze słowami: "Na psa urok, żeby nie urzec" i dopiero wtedy patrzyli na dziecko. W myślach śmiałam się z tych staroświeckich przesądów, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Pewnego dnia spotkaliśmy znajomą Czekoladowej Babci, która powiedziała, że takie ładne dziecko powinno obowiązkowo być "chronione" czerwoną tasiemką. Jako dowód działania przedstawiła swoją historię, kiedy to kilka lat wstecz ktoś urzekł jej córkę. Dopiero "czary" odprawione nad dzieckiem odmieniły rozhisteryzowane dziecko, od tamtego momentu chodziła na spacerki tylko z czerwonym elementem przy wózku. Nie długo myśląc, wstąpiłyśmy z Mamą do pobliskiego sklepu, kupiłyśmy kawałek wstążki i przyczepiłyśmy prowizoryczny "ochraniacz". Ze spokojnym sercem spacerowałyśmy z wózeczkiem, nie obawiając się złego wzroku ludzi. Po powrocie do domu, zaczęłam szukać informacji o genezie tego przesądu. Wyczytałam, że podobno czerwony kolor ma za zadanie jako pierwszy przykuć wzrok ciekawskiej osoby, chroniąc w ten sposób dziecko przed pierwszym "złym" spojrzeniem. Co ciekawe, podobno nawet niekiedy koniom przed wyjściem na wybieg przyczepia się czerwoną tasiemkę, która ma je chronić. Ile w tym prawdy to nie wiem. Mój Mąż na początku się ze mnie śmiał, ale potem z powagą w głosie stwierdził: "Beliefs are strong. (Wierzenia są silne). Jeżeli Ty wierzysz, że to uchroni Synka, to tak będzie. Wiara potrafi wiele". No i spodobało mi się to na tyle, że postanowiłam nie zdejmować czerwonej kokardki z Czekoladowego wózka, gdyż chcę wierzyć, że odciągnie ona wzrok wścibskich ciekawskich, którzy nie zawsze dobrze nam życzą. Teraz możecie się zacząć śmiać i pukać w głowę ;)

***