Dzisiaj mijałoby 2 lata, jak karmię Czekoladkę piersią. Niestety nie mija. Od wczoraj Bartuś zwyczajnie odrzucił cyca. Wiem, że ma to związek z jego chorobą {byliśmy dzisiaj u lekarza i okazało się, że Czekoladka ma zapalenie ślinianek i mocno zaczerwienione dziąsła}, ale sama nie bardzo wiem, jak mam się zachować w tej sytuacji. Do niedawna zastanawiałam się, jak w bezbolesny i bezstresowy sposób zrezygnować z karmienia piersią, a teraz, gdy Bartunia sam zadecydował, że to koniec, ja nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć. Nie wiem, czy mam iść do lekarza po tabletkę na zatrzymanie laktacji, czy mam przeczekać okres choroby, bo być może jeszcze mu się odmyśli i zapragnie na nowo cyca. Z jednej strony jestem zadowolona, że to byłaby jego decyzja, a z drugiej serce mi pęka na myśl, że to ma być koniec naszej mlecznej przygody. Wiem, wiem - Czekoladka ma już dwa lata, więc wg większości to już najwyższy czas, żeby przestać się karmić, ale z drugiej strony, ja wcale nie jestem gotowa na to rozstanie. Na tą chwilę odciągam mleko wszystkimi możliwymi sposobami, walczę z bólem piersi i piję szałwię, która ma mi pomóc w zmniejszeniu wytwarzania mleka. Co będzie potem? Sama nie wiem, ale coś czuję, że wraz z 2 rokiem, Czekoladka wkroczył na inny poziom - nie jest już małym dzidziusiem, tylko dużym chłopcem, który musi się uniezależnić od Mamy...
Jeśli mogę prosić w komentarzach o rady na temat domowego zatrzymania laktacji albo jej zmniejszenie - będę wdzięczna, bo moje piersi naprawdę wołają o Czekoladową Buźkę! Aaaaa.... :(
***







