sobota, 1 listopada 2014

Jestem sobie przedszkolaczek...

nie grymaszę i nie płaczę.
Na bębenku marsza gram,
ram pam pam, ram pam pam :)

To już dwa miesiące samodzielnego "przedszkolakowania". Myślę, że to dobry czas na małe podsumowanie. 


Pierwszy dzień w przedszkolu to był bardzo ciężki moment zarówno dla mnie, jak i dla Czekoladki. Sama nie do końca wiem, kto bardziej go przeżył. Bartuś płakał przy rozstaniu z Babcią, ja miałam łzy przez cały dzień w pracy. Z jednej strony żałowałam, że to nie ze mną idzie po raz pierwszy do przedszkola, a z drugiej wiem, że nasze rozstanie byłoby jeszcze bardziej bolesne.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pierwsze koty za przedszkolne płoty.

Uff. Pierwsze godziny w przedszkolu za nami. Jeszcze nie do końca samodzielne, ale zawsze to jakieś przygotowanie gruntu pod wrzesień.

Zwiedzanie przedszkola rozpoczęliśmy od... zabrania Misia Teodora ze sobą (niestety po czasie dowiedziałam się, że swoje zabawki dzieciaczki przynoszą do przedszkola tylko w piątki). W końcu we dwójkę zawsze to raźniej i weselej.