sobota, 27 lipca 2013

Dziś Afryka przyjeżdża do nas :)

Dzień rozpoczął się przyjemną pogawędką z Mężem. Synek w końcu mógł zaprezentować swoje zdolności recytatorskie i muzykalne, czyli: ślimak pokaż rogi, babko, babko udaj się, twinkle twinkle little star, i love you - wersja Barneya, hmmm... i coś tam jeszcze było, ale nie bardzo pamiętam. Uwielbiam takie poranki, chociaż nie ukrywam, że wolałabym je spędzać nie na Skypie, ale we własnym łóżku z Mężem i Synkiem u boku. No cóż. Nie można mieć wszystkiego. Wierzę, że wszystko idzie ku lepszemu. Ostatnio jestem optymistką, więc stąd ta wiara w pozytywne zmiany :) 


Nie wiem, czy dobrze widać na fotkach, ale zarówno Mała Czekoladka, jak i Duża, mają charakterystyczną literkę M na swoich dłoniach. Śmiejemy się z Mężem, że to ich znak miłości :) Nie ważne jak daleko są od siebie, zawsze będą się kochać i wspierać :) 

Co dzisiaj mamy w planach? Festiwal afrykański - mam nadzieję, że upał troszkę zmaleje i będziemy mogli w spokoju napawać się tymi emocjami :) Ciekawe kogo dzisiaj uda się nam tam spotkać. Wiem, że moją koleżankę z uczelni na bank, ale czy jeszcze kogoś? :) A może ktoś z Was się wybiera na Pustynię Błędowską? Jeśli tak, to do zobaczenia wkrótce - tj. gdy Mały Czekoladowy Golaskowy Brzuszek wstanie z popołudniowej drzemki :)

***

Hjuston, mamy problem - Czekoladka pali papierosy!

Czekoladka pali papierosy i rozmawia przez telefon z wyimaginowanym Tatą. Naprawdę. Nie ściemniam. Od dłuższego czasu, Bartula naśladuje Babcię palącą papierosy - gdy widzi, że Babcia wychodzi na balkon, zabiera swoją słomkę od soczku, telefon i idzie za Babcią na balkon. W pierwszej chwili mnie to śmieszyło, ale po przeanalizowaniu faktów, zmroziło krew w moich żyłach. No bo jak to - Czekoladka i papierosy? Okey... Na razie sztuczne, ale czy wzorzec palącej najbliższej osoby nie będzie się mu kojarzył z czymś fajnym, dobrym i godnym naśladowania? No właśnie. W tym problem. Dostrzegam go ja i dostrzega go Babcia, której także nie jest do śmiechu, że Wnuczek tak idealnie naśladuje niekoniecznie fajne zachowania. Nie winię swojej Mamy - wiem, jak ciężko jest wygrać z nałogiem, sama aktualnie zmagam się ze swoim nałogiem słodyczowym. Może dla niektórych nie jest to takie samo 'przewinienie', ale dla mnie nałóg to nałóg. Po krótkiej rozmowie z Babcią Czekoladki, doszłyśmy do wniosku, że trzeba podjąć kroki ku rzuceniu palenia. Niestety palenie na zewnątrz nie pomaga, bo Bartuś i tak sam potrafi wyjść na balkon, gdzie może zobaczyć Babcią z nieładną 'słomką'. Więc co zrobić? Ano rzucić dziadostwo w cholerę :D