Wiedziałam, że tak będzie. Nadejdzie wieczór, a mnie zaleje morze łez. Tak bardzo tęsknię i wiem, że jest to dziwne, zważywszy na to, że od wylotu minęło raptem 10 godzin. Nie tak miało być, mieliśmy się już nie rozstawać na tak długo, a tu co? Życie. Wszystko się we mnie kumuluje, dodatkowo Czekoladka wyłowiła ode mnie chorobę, od wczoraj walczymy z gorączką i okropnym katarem. Jak, by tego było mało zaraziłam też Dużą Czekoladkę. Biedactwa moje - nie wiem jak Mąż da radę wytrzymać 25 godzin lotu w takim stanie. Mam tylko nadzieję, że najgorsze chwile uda mu się przespać. Tak sobie siedzę przed tym laptopem i myślę, gdzież to teraz jest moja Duża Czekoladka - chyba już w granicach Kataru (o ironio!). I pomyśleć, że jeszcze niedawno siedzieliśmy tutaj razem i piliśmy wspólnie herbatę. W ogóle herbata kojarzy mi się z Mężem. Zawsze, gdy któreś z nas ją robi, to bez pytania zaparza dwie torebki. Doskonale wiemy, że ochota na herbatkę jest zawsze. Czasami, by się popisać, pytam Dużą Czekoladkę po suahili, czy ma na nią ochotę, on oczywiście odpowiada, że tak, ja się dopytuję, czy z cukrem i cytryną, chociaż doskonale wiem, jaka będzie odpowiedź, taki trening przed wylotem do Tanzanii (już naszym wspólnym, hope so!). Ech, ile bym dała, żeby teraz zadać to pytanie :( Niestety poczekam sobie na to 3 długie, okropne miesiące...
Mała Czekoladka, tak jak wspominałam na początku, walczy ze wstrętnymi zarazkami. Potęguje to jego niezadowolenie z nieobecności Taty. Dzisiaj z tysiąc razy powtórzył "Dada, dada". Duża Czekoladka pękałaby z dumy. Zawsze chciał, żeby zamiast Tata usłyszeć "Dadi" :P No, może Dada, to nie jest jeszcze Daddy, ale jest blisko, c'nie? :D Co więcej? Dzisiejsza kąpiel bez Męża okazała się klapą. Zdecydowanie musimy z Babcią popracować nad naszą własną opcją pluskanka. Jestem przekonana, że taką znajdziemy ;) bo jak nie... to będzie nieciekawie. I nie piszcie mi, że powinnam myć sama Czekoladkę, kto nie zna jego temperamentu, ten nie zrozumie, co to znaczy samodzielne kąpanie Simby ;)))) Ech, wybaczcie mi, nie mam pomysłu na ten wpis. Lepiej się prześpię, bo nie wiadomo, jaka noc przede mną. Buziaki i dziękuję za wsparcie :* Obiecuję, że się pozbieram i wrócę z normalnymi wpisami.
Tak strasznie tęsknię...
***







