sobota, 3 grudnia 2016

Zezwolenie na pobyt stały, czyli "wstydliwa" ukryta prawda...

To już mój drugi wpis z serii: jesteśmy małżeństwem, chociaż wciąż wielu rzeczy o sobie nie wiemy ;) Co prawda, tym razem wiedzieliśmy, gdzie leży żelazko w domu, ale niestety ta wiedza w żaden sposób nam się przydała ;)


Po ponad 5 latach małżeństwa, a prawie ośmiu znajomości niektóre pytania wciąż potrafią nas zaskoczyć. Jesteście ciekawi na czym się wyłożyliśmy?

A no na przykład na ulubionych serialach - wstyd było mi się przyznać, że wieczorami zasypiam przy "Ukrytej prawdzie" (ejjjj, to Mała Czekoladka jest fanem tego "serialu"), a mój Mąż oczywiście to sprytnie wyłapał i wypeplał ;) Tak serio, to ja sobie totalnie zapomniałam, że cokolwiek oglądam, no może czasami Azję Express, ale to też nie jakoś maniakalnie ;)
Kolejną wpadką było aktualne miejsce pracy Dużej Czekoladki, hmmm... no cóż, nie moja też wina, że dla mnie Kraków zawsze kończy się przed Wisłą (czyt. Rynek, Nowa Huta, Prądnik lub Kazimierz), a wszystko, co wymaga przejechania Wisły to Kapelanka ;)))) Nigdy się tego nie nauczę i dobrze mi z tym.
To, że pamięć mam dobrą, ale krótką wie każdy kto mnie zna. Ale, żeby nie pamiętać, że dwa dni temu Mąż wyjeżdżał w delegację do innego miasta, to jest już ignorancja :) Życie tak szybko mi ucieka, że ja naprawdę wielu rzeczy nie rejestruje. I to naprawdę nie oznacza, że nie mieszkam z Mężem.


Co jeszcze nas zaskoczyło? Właściwie nie mnie, a Męża... Nazwiska, nazwiska, nazwiska:
-jak nazywa się wychowawczyni Bartusia? No pani Paulinka przecież ;)
-jak nazywa się pediatra Czekoladki? No, nie wiem, wiem, że to mężczyzna :D
-jak nazywają się sąsiedzi z naprzeciwka? Hmmm, no nie znam nazwiska. Wiem, że mieszkają tam cztery osoby. Dwie córki i starsze małżeństwo. A no i pies :)

To tylko część pytań, które nam zadano. Przesłuchanie przeprowadziła całkiem sympatyczna pani referent. Jeśli miałabym porównać oba przesłuchania (właściwie to brałam udział w sumie w trzech lub czterech, ale opisywałam tutaj tylko przesłuchanie o zezwolenie na pobyt czasowy), to zdecydowanie mniej stresujące jest to o stały pobyt. Mam wrażenie, że przesłuchanie o kartę na czas określony jest bardziej szczegółowe. Pojawia się dużo więcej "absurdalnych" pytań, typu, gdzie leży żelazko w domu albo jakiego koloru jest szczoteczka do zębów męża/żony :)

Na przesłuchaniu o zezwolenie na pobyt stały pojawia się więcej rzeczowych pytań:
-data ślubu,
-gdzie znajduje się przychodnia dziecka,
-imiona najbliższych znajomych męża/żony,
-posiadane zwierzęta,
-jak spędziliśmy rocznicę ślubu,
-gdzie byliśmy na wakacjach, z kim
-kto z nami mieszka, czy od początku mieszkamy w tym samym miejscu, czy zamieszkaliśmy razem od razu po ślubie,
-jak ma na imie nasze dziecko, w jakim jest wieku,
-kto płaci rachunki i ile one z reguły wynoszą,
-w jakiej firmie mamy telefon, pytania o konto bankowe :)


I kilka podchwytliwych:
-kto pierwszy rano wstał,
-co jedliśmy/piliśmy na śniadanie,
-co będziemy robić po przesłuchaniu, czy idziemy do pracy, czy wracamy do domu,
-kto gotuje w domu, czy dla wszystkich domowników,
-kiedy byliśmy ostatni raz w kinie,
-czy farbuje włosy, gdzie mąż chodzi do fryzjera,
-czy chodzę na zajęcia dodatkowe; jeśli tak to jakie i gdzie,
-czym dojeżdżamy do pracy, o której mąż powinien być w domu,
-jakie leki przyjmujemy na stałe,
-czy wczoraj wieczorem wychodziliśmy gdzieś po pracy :D (tutaj to też chwilkę musiałam pomyśleć hahaha)

Ciekawa jestem, ile "polskich" małżeństw zna takie szczegóły ze swojego życia :) 

Przesłuchania przesłuchaniami - uważam, że są potrzebne, ale szczerze cieszę się, że jest to jedno z naszych ostatnich! W końcu dostaliśmy zezwolenie na pobyt stały! :) Jeszcze tylko 50zł za kartę stałego pobytu i hulaj duszo, piekła nie ma! :)

Kolejne wyzwanie - paszport polski dla Dużej Czekoladki, obywatelstwo tanzańskie dla Małej Czekoladki, ślub kościelny w Tanzanii (jak już się tak rozmarzyłam to jeszcze maraton w NYC, bieg Wings for Life, przebieżka po Murze Chińskim, fotka Kanionu Kolorado, kąpiel w Oceanie Indyjskim i wiele, wiele innych)... ale to za kilka/kilkanaście lat ;)

J.

5 komentarzy:

  1. My mieliśmy taki wywiad w sądzie. Szkoda, że tak wcześnie bo 4mce po ślubie. Oby ON nie okazał się gnojem jak mój "maz" i 90% innych afrykanczykow jakich znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. 6 lat małżeństwa, teraz znam odp na każde pytanie, my mieliśmy test po 4mcach znajomości więc to było śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz że ja chyba nie powinnam mieszkac z mezem bo polowy tych rzeczy nie wiedzialabym :D a on tez ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurczę. Nas czeka dopiero wniosek o pobyt tymczasowy (ślub w styczniu) i po przeczytaniu tego artykułu jestem przerażona. Mieszkamy razem i większość czasu spędzamy razem ale po rzeczach, które tu przeczytałam boję się, szczególnie o narzeczonego, bo nie zwraca uwagi na nieistotne rzeczy typu kolor szczoteczki, a z datami tez jest ciężko. Nie zna nawet dat urodzin swoich rodziców ani rodzeństwa ehh.
    Gratuluję dotarcia do prawie końca tej biurokracji i życzę powodzenia dalej ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)