środa, 28 listopada 2012

Z cyklu nocnych przemyśleń...

Siedzę na łóżku, tuż obok mnie leży Czekoladka. Śpi od jakiś 10 minut {jest 1:00}. A ja zamiast iść spać tuż koło niego, rozmyślam. Nie lubię takich chwili - nawet mój Mąż kiedyś powiedział, że stanowczo za dużo myślę i analizuję. Ma rację. Z tych moich rozmyślań nigdy nic dobrego nie powstało. Tylko zły nastrój i jeden wielki dół. Tak jak teraz. Ze łzami w oczach patrzę na mojego Małego Bezbronnego Simbę, a w mojej głowie roi się milion przeróżnych pytań.

Dlaczego?

Jestem świeżo po przeczytaniu wywiadu z pół Tanzańczykiem, pół Polakiem, chociaż on sam o sobie mówi, że jest w całości Polakiem i w całości Tanzańczykiem {"jestem Polakiem i Tanzańczykiem. Nie pół Polakiem. Nie mulatem, ale w pełni Polakiem i w pełni Tanzańczykiem. Człowiekiem dwóch kultur."}. Przeczytałam ten wywiad z ciekawości, gdyż znam osobiście głównego bohatera. To przyjaciel Dużej Czekoladki i świadek na naszym ślubie. 
Po co w ogóle o tym rozmyślam? Otóż pewien fragment wrył mi się totalnie w psychikę. Fragment mówiący o pierwszych 7 latach spędzonych przez niego w Polsce {kolejne lata życia spędził w Tanzanii, akceptowany przez Tanzańczyków}. O negatywnych doświadczeniach i niemiłych zachowaniach ludzi w stosunku do niego i jego ojca. Tylko i wyłącznie ze względu na jego kolor skóry. Podobne doświadczenia opisuje inny Tanzańczyk, który przyjechał do Polski na studia {"Po trzech tygodniach zobaczyłem jak jest naprawdę. Gdy wracałem z dyskoteki spotkałem chuliganów i zostałem pobity. Ukradli mi pieniądze i zegarek. Wtedy zacząłem trochę rozumieć po polsku i rozumiałem co ludzie mówili do mnie na ulicy: Murzyn, Bambo, Czarnuch, Polska dla Polaków... Mówiłem o tym moim nauczycielom, ale oni odpowiadali, że taka jest Polska i muszę dbać o moje bezpieczeństwo."} Naprawdę przykra sprawa.

Momentalnie zaczęłam się zastanawiać nad naszym przyszłym życiem. Jak będzie ono wyglądało? Jak będzie wyglądać życie Czekoladki? Jak ludzie będą reagować na niego w przedszkolu/szkole/w życiu codziennym? Czy będzie bezpieczny? Czy ktoś, komu nie spodoba się jego kolor skóry, nie zrobi mu krzywdy? Jak ja sama zareaguję, gdy przyjdzie do mnie z płaczem, bo np. ktoś wyzwał go od 'murzynów' {posłużę się cytatem jednego z członków Fundacji 'Afryka Inaczej': nieważne jaka jest Twoja opinia, kiedy nazywasz kogoś Murzynem. Dla Ciebie może być to nawet pochlebstwo, czy komplement. Jeśli bohater tego określenia czuje się z tym źle i nie podoba mu się ten 'epitet', uszanuj jego prośbę i przestań} czy 'brudasów' albo 'małp'? Co mu wtedy powiem? Jak wytłumaczę mu, że wcale nie jest 'małpą' tylko normalnym dzieckiem?

Te pytania mogłabym mnożyć i mnożyć, ale po prostu brak mi sił. Sił na myślenie o tym, czy mój strach przed wyjazdem do innego kraju nie jest, aby egoistyczny? Czy nie powinnam spakować siebie i Bartka i poprosić Dużą Czekoladkę o powrót do 'naszego nowego domu' w bardziej zróżnicowanym kulturowo kraju, gdzie widok rodzin mieszanych nie jest nikomu dziwny?

Jak sprawić, by Bartunia był mocny psychicznie? Jak tłumaczyć mu, że jego kolor skóry jest zupełnie normalny i nie daje nikomu prawa do negatywnych komentarzy? Jak założyć na niego twardy pancerz, który nie pozwoli go zranić?

Nie wiem. I to jest najbardziej deprymujące. Nie wiem, czy umiem wychować go na dobrego człowieka, który jednocześnie będzie miał na tyle silny charakter {ale nie będzie też agresywny}, by nie dać złamać się nie zawsze miłymi komentarzami rzucanymi w jego kierunku...

Kiedyś, gdy byłam jeszcze w ciąży z Małą Czekoladką, nasz dobry kolega z Zambii, powiedział bardzo ważne słowa:  
'Żeby dziecko, takie jak moje, czy Wasze, czuło się dobrze, gdziekolwiek by nie było, musi widzieć i czuć akceptację w domu'... 

I tego się 3mam. Kocham, akceptuję i... staram się podchodzić do tego z przymrużeniem oka, tak by Bartuś też miał do siebie Czekoladowy dystans :)

I pewnie ja na to wszystko inaczej spojrzę rano, gdy ponownie przeczytam ten wpis - myśli nocne pójdą w niepamięć, a przyjdzie inne, trzeźwe myślenie :)


***

16 komentarzy:

  1. apropo spania Twojej czekoladki o której on wstaje rano? bo moja wstawała przed 10 rano, potem drzemka nie o 12 jak kiedyś ale o 14 i potem w nocy problem ze spaniem do 12 w nocy murowane szaleństwa. Więc zaczęłam ją budzić o 8 rano i drzemka poszła do przodu i spanie też i chodzi o 21.30. A myślałam też by wyeliminować spanie w dzień i napewno chodziłaby spać wcześniej.

    Dla dziecka nie dobre jest chodzenie spać po 22 bo około 22 wydzielają się w organiźmie różne hormony np. wzrostu i dziecko chodzące później spać ma po prostu to wszystko zachwiane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, że mamy problem z tym spaniem. Naprawdę próbujemy to zmienić, bo dla nikogo to nie jest dobre, ale jeszcze nie do końca nam to wychodzi.

      Dziękuję Ci za rady. Dzisiaj Bartuś wstał sam o 8:30. Mam nadzieję, że pomoże mu to usnąć wcześniej po południu, a co za tym idzie, w nocy.

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  2. Uwazam, ze to, co piszesz to wlasnie trzezwe myslenie, bo mozna sobie myslec, ze wszystko bedzie dobrze i nikt naszemu dziecku krzywdy nie zrobi. Ale w kraju takim jak Polska niestety rasizm jest na porzadku dziennym :/
    Jedyne co mozna w tej sytuacji zrobic to wpoic dziecku zasady i wartosci, dzieki ktorym pozwoli sobie radzic z przeciwnosciami losu. Nauczyc go przede wszystkim jak radzic sobie z negatywnymi uczuciami.
    Chcialabym napisac Ci, ze nikt nic nie powie Bartusiowi negatywnego i nie bedzie w stosunku do niego agresywny, ale jestem realistka. Ludzie to wedlug mnie najgorszy gatunek zwierzat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety coraz częściej o tym myślę, a nocny wpis to tylko kropla z moich myśli. Gdybym miała tu codziennie opisywać przykre zdarzenia, nawet wobec Bartka, to by nikt nie chciał w to uwierzyć. Naprawdę ludzie, nawet pozornie niewinne dzieci z podstawówki potrafią być okropne. Ale ja mam twardy charakter i mam nadzieję, że uda mi się przekazać Czekoladce część tej mojej 'twardości'.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wydaje się że wszystko idzie do przodu ale..
    Polska to dziwny kraj. Jeszcze mało zróżnicowany kulturowo i rasowo i widok Mulata potrafi wprowadzić ludzi w niemałe zdziwienie.
    Dzieci same z siebie potrafią zaakceptować inność i w sumie nie zwracają na to uwagi, ale jak takie dziecko idzie z rodzicami/dziadkami i oni zwracają jego uwagę mówiąc o patrz Murzynek idzie itp to potem właśnie wyrastają takie wyrostki..
    Nie rozumiem tego szaleństwa na tle rasowym. Szkoda że tych dresów od polska dla polaków nikt nie wytępił.. :/ No ale cóż.. Oni za takie pobicie żadnej kary nie ponoszą. Może śmieszną grzywnę o i le w ogóle.
    Nie wiem czy na Twoim miejscu chciałabym żyć w Polsce.. Tym bardziej w małym mieście. I nie wiem czy potrafiłabym przenieść się na stałe do Afryki. Chyba nie.
    Może znajdziecie z Dużą Czekoladką złoty środek i wyprowadzicie się gdzieś na zachód Europy? Tam moglibyście spokojnie wyjść na spacer bez opisanych tutaj wcześniej szeptów i lornetek bo ''idzie ta co ma Czarnego męża! ''
    Życzę Wam dużo szczęścia i powodzenia.
    Obyś nigdy nie musiała odpowiadać na takie pytania jak wspomnialas w poscie.
    klara

    OdpowiedzUsuń
  4. To naprawde przykre z tym ze kazdy czlowiek jest Czlowiekiem obojetnie jaki ma Kolor skory lub skad pochodzi ale niestety ludzie tacy sa i nie inni, u nas w niemczech jest tak samo, czasami sie zastanawiam nad tym co w ich glowach sie dzieje ze sa tacy jak dla mnie nie normalni w glowach -.-

    OdpowiedzUsuń
  5. Polska jest coraz bardziej tolerancyjna niż kiedyś, ale to wciąż za mało. Nawet w dużych miastach... Chciałabym Cię pocieszyć i napisać, że "jakoś to będzie", ale tak na prawdę nie ma na to gwarancji. Może faktycznie jest lepiej zawczasu pomyśleć nad wyjazdem? Również i ze względu na to, że w Polsce jest jak jest i ciężko jest tu utrzymać rodzinę?

    OdpowiedzUsuń
  6. oj cala Polska choc wydaje mi sie badac co jakis czas w polsce ze pod tym wzgledem troche sie pozmienialo, jest jakby lepiej, choc jak widze jak jest tu w DE powiem ze to jeszcze ogromna roznica, tu nikt nie patrzy na to kto jaki ma kolor skory, jak sie ubiera, jak wyglada itp itd nie krytykuje sie, nie wytyka palcami - wiadomo zdaza sie jak wszedzie ale nie ejst to takie czeste jak w Polsce.
    Ja majac mozliwosc wyjechac z Polski i majac mozliwosc ulozyc sobie zycia w innym bardziej tolerancyjnym kraju zrobilabym to napewno zreszta sama mieszkam w DE. Nie martwie sie tym jak wygladam, w co sie ubieram. Tu nikogo nie razi widok XXXXXXXL w mini i brzuchem na gorze, nie nie ja tam nie chodze zle bym sie czula, ale mieszkajac w polsce nigdy nie zalozylam spodniczki bo zaraz bylo pewlno gadki a bylam duzo szczuplejsza a teraz spodniczki, sukienki, i spodenki sa na pozadku dziennym.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też zawsze rozmyślam po nocach i też mój Mentos mówi, że zdecydowanie za dużo myślę i analizuję... u mnie też zazwyczaj nic dobrego z tego nie wychodzi ;p
    Jak rozmawiałam z Mentosem właśnie o tym jak został przyjęty w Polsce, to mi powiedział, że został uprzedzony przez swoich kolegów, żeby nie chodzić samemu po ulicy- zawsze minimum we dwójkę. Mówił, że nie raz był w sytuacji, kiedy chcieli jego i jego kolegę pobić. Na szczęście za każdym razem udawało się uniknąć pobicia. Były wyzwiska. Najczęściej to właśnie 'murzyn, czarnuch, bambo, asfalt'. Moi inni czarnoskórzy znajomi mówili podobnie... Dla mnie jest to okropnie przykre i jest mi wstyd za Polaków!
    Moja koleżanka w USA poznała czarnoskórego faceta. Wyszła za niego za mąż i mają cudownego synka. Jak przyjeżdżają w odwiedziny do rodziców, którzy mieszkają w mojej miejscowości (mała miejscowość, ok 50 tys mieszk.), to zostają tylko na dzień lub dwa i nigdzie nie wychodzą, bo się boją. Więcej czasu spędzają np. we Wrocławiu u rodziny (bo tam częściej można spotkać czarnoskórych), ale i tak za często nie wychodzą, bo strach. Jak Mentos do mnie przyjeżdża, to też staramy się nie wychodzić wieczorami do miasta, bo wiem jakie u nas jest mordobicie... I przyznam się, że też często rozmyślam nad wyjazdem do innego, bardziej tolerancyjnego kraju, żeby w spokoju móc wyjść z Mentosem i nie bać się, że ktoś go zaraz wyzwie, albo -nie daj Boże- pobije...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo, że świat się zmienia i dużo mówi się o tolerancji to i tak Polska jest ogólnie krajem bez szacunku wobec innych. Tak to wszystko jest ok, a jak człowiek ciemnoskóry lub mulat wyjdzie na ulicę to usłyszy niejedno obraźliwe słowo. Trzeba oswajać od dziecka młodego człowieka, że są różnie wyglądający ludzie, a tak naprawdę są tacy sami. Ja jestem tolerancyjna, ale wiele osób w moim najbliższym otoczeniu już nie. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie rozumiem dlaczego ludzie nie tolerują w naszych kraju osób innego koloru skóry.... Ja zawsze myślałam, i myśle, że Bartunio powinien czuć się wyjątkowy :) Nie jest zwykłym nudnym Polakiem, białym jak każdy inny... Jest jedyny w swoim rodzaju, niezastąpiony. I każdy powinien być dumny, że w gronie znajomych ma taką osobę, przynajmniej ja bym była z tego dumna :)
    A Bartolek musi w to uwierzyć i głowa do góry !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :(

      dla mnie ten komentarz jest przykry. każde dziecko jest wyjątkowe i każdy człowiek. mam wrażennie że od takiego myślenia biorą się potem rozmaite uprzedzenia.

      Usuń
  10. Hihi myślałam, że tylko ja się zadręczam takim myśleniem po nocach :) Moje dzieci wprawdzie mają "polski" kolor skóry, ale i tak mam schiza, co będzie, jak pójdą do szkoły itd. Zwłaszcza, że wychowujemy ich w duchu chrześcijańskim, a to dziś jest bardzo niepopularne.
    Ale chyba najważniejsze jest to, o czym wspomniałaś - żeby czuły się akceptowane i szanowane w domu.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że Bartuś trafi na dobre środowisko :) Bo w sumie wszystko zależy od dzieci i tego, jak były wychowane - jedne zaakceptują, a inne wytkną wszystko bezlitośnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację, chyba najważniejsze jest wpojenie dziecku poczucia własnej wartości i pokazanie mu tego na swoim przykładzie...Przykre to, że w ogóle musisz czymś takim się martwić.

    Mój przyszły mąż jest Azjatą, nie mieszkamy w Polsce tylko w Niemczech i powiem, że tutaj nasz widok razem nikogo nie dziwi. Jest tu mnóstwo osób z różnych kultur, więc nikt nie zwraca na to uwagi, nawet jeśli komuś się to nie podoba, to na pewno tego nie okaże, bo sam by się ośmieszył takim zachowaniem.

    Dawniej gdy chłopak do mnie przyjeżdżał do PL, albo teraz, gdy razem jedziemy odwiedzić moich rodziców, nie spotkaliśmy się z negatywnym nastawieniem, choć czasem da się zauważyć lekkie zdziwienie na widok naszej pary, a może raczej ciekawość. Nie wiem, jak byłoby, gdybyśmy zamieszkali w Polsce, pewnie miałabym podobne myśli do Twoich...
    Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale może w większych miastach nastawienie jest lepsze...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pietruszka miał w grupie żłobkowej kolegę którego tata był z Afryki (nie wiem skąd dokładnie, nie pytałam). I to było tak naturalne jak oddychanie. Bardzo się z Pietruszką lubili. A ich wychowawczynie mówiły, że super było patrzec jak się bawią razem bo mój zielonooki wtedy blondynek niesamowicie kontrastował z tamtym chłopcem fizycznie. A świetnie byli dograni psychicznie.

    U Was też będzie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
  13. widzę że czujesz niepokój, który powodowany jest pewnie tym, że chcesz mieć pewność że życie Twojego synka będzie dobre, szczęśliwe i bezpieczne?

    powiem Ci - ja czuję to samo. ja - biała mama, białych dzieci. wiem, że świat jest jaki jest i że może się znaleźć ktoś, komu nie spodoba się kształt stopy mojej córki lub jej dziwaczne zachowanie... (mnie się nie podoba jedno i drugie ale staram się to trzymać głęboko w sobie, żeby ona nie wiedziała). zamartwiam się gdy mówi że jakaś dziewczynka w przedszkolu jej nie lubi, zastanawiam - dlaczego??? jednocześnie chcę jej przekazać dystans, bo nie każdy musi nas lubić i to nie nasz problem. ale wiem jak to jest rozpaczliwie potrzebować akceptacji innych, jak czuć się odsuniętym, wykluczonym, wyśmianym, gorszym. ja akurat miała słaby charakter i zero poczucia wartości. a dzieci są nieco okrutne, mają wiek, gdy nie wiedzieć czemu próbują innym dokuczać, wyśmiewać, przezywać i czuć się lepiej kosztem innych. więc boję się tego, że nie raz będę musiała "jakoś" rozsądnie dziecko wesprzeć, gdy ktoś je wyśmieje, obrazi, skrzywdzi, choć może nie ze względu na kolor skóry akurat.

    a świadomość ludzi mam nadzieję idzie w dobrym kierunku, choć zawsze znajdą się ludzie nieszczęśliwi, skrzywdzeni przez najbliższych lub los, zatruci nienawiścią i niewzruszeni w swoich osądach. tacy, którzy będą pluć na każdego kto nie jest nimi i na siebie tak na prawdę też. jestem przekonana, że ci, co krzywdzą, nie robią tego z poczucia siły czy tego, że są lepsi, ale wręcz przeciwnie - mają w sobie jakiś ból, strach, chcą poczuć się dobrze.

    jedyne co możesz zrobić - to wyposażyć Bartka w dobro i w siłę, w spokój i pewność że jest wyjątkowy, wartościowy, akceptowany. kochany. a to co będą robić inni, zależy od nich samych. nie mamy na nich wpływu. ale jestem pewna, że Bartuś da sobie radę, bo dostanie tę siłę w domu.
    choć pewnie będzie mu nie raz przykro, ale - każdemu dziecku będzie, na pewno! nawet tym dokuczającym.

    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)