wtorek, 13 listopada 2012

Mam na imię Bartek.

Mam 20 miesięcy i jestem "snofobikiem". Nie lubię leżeć na łóżku. Nie lubię zamykać oczu. A przede wszystkim nie lubię spać. Czasami zmuszony usypiam na 3h, ale męczę się tym bardziej niż niespaniem. Kocham buszować po nocach. Godzina 2 w nocy to czas idealny na zabawę... w kuchni. Uwielbiam chodzić tam z Mamą na rękach i krzyczeć na cały dom: Taaaaato! Bo kto lepiej obiera jabłka niż Tata? Gdy jednak poczuję się lekko zmęczony (w granicach 4 - 5 rano) to uwielbiam usypiać w objęciach Mamy. Nie rozumiem dlaczego Mama wtedy się złości. Przecież tak nam ciepło. Co prawda Mama twierdzi inaczej, ale pewnie przesadza. Nie jestem egoistą, grzeję moje mleczko. No, ale Mama i tak narzeka. Krzyczy na Tatę, że jej zimno i, że ma ją przytulić. No i tak w trójkę siedzimy przytuleni. Nie lubię tego do końca, bo mi niewygodnie. Poza tym Mama jest moja. Tata niech przytula się do poduszki. Czy Wy też tak macie drodzy koledzy i koleżanki? Zgadzacie się ze mną, że nie ma co marnować czasu na sen? Nie wiem, dlaczego rodzice tego nie rozumieją.

Wasz Wiecznie Wyspany Czekoladka :)


PS. No dobra, nawet najlepszym zdarzają się chwile słabości ;)

***

8 komentarzy:

  1. Moja też tak lubiała buszować po nocy :-) ale zakończyło się po tym jak nikt lampy nie zaświecił :-) była zmuszona położyć się spać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ czekoladowy ten simba !

    OdpowiedzUsuń
  3. o matko. oszalałabym, przysięgam!! zawsze czytając tego bloga mam tę myśl i wdzięczność, że moje dzieci śpią... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)