poniedziałek, 15 października 2012

Bydlęta, a nie ludzie.

Pewnie większość z Was, wie o czym chcę napisać (innych odsyłam do tego linku). Jako matka, rodzic, sprzeciwiam się takiemu światu. Sprzeciwiam się traktowaniu drugiego człowieka, jak śmiecia. Przede wszystkim sprzeciwiam się nieczułemu, KARYGODNEMU traktowaniu malutkich dzieci, które niestety poprzez swoją niewinność są "idealnym obiektem" dla zezwierzęconych "ludzi". Tfuuu. Obrażam zwierzęta, gdyż nawet one pomagają sobie w chwilach słabości, czy niemocy, a nie krępują się ubraniami, czy przywiązują do łóżek...
Jak człowiek, może zrobić drugiemu człowiekowi coś takiego? Jak może wyrządzić krzywdę niewinnej istocie, która nawet nie ma szans na równą walkę? I jak tu ufać ludziom... No jak? Jak matka, czy ojciec ma ze spokojnym sercem zostawić dziecko, w pozornie bezpiecznym miejscu, pod opieką wykwalifikowanych osób? No jak... Świat schodzi na psy. A może już zszedł?

Szkoda słów. Teraz jeszcze bardziej się cieszę i dziękuję losowi za możliwość przebywania z dzieckiem 24h na dobę. Czasami jest ciężko i człowiek marzy o weekendzie na bezludnej wyspie lub nawet zwykłym wyjściu do pracy, do ludzi... Ale w obliczu takich informacji, doceniam fakt, że nie muszę zastanawiać się, czy ktoś dobrze opiekuje się moim dzieckiem, czy zmienia mu pieluchę i daje świeże jedzenie.

Nie chcę, żeby ten post został źle odebrany. Nie oceniam innych Mam, które zmuszone są lub po prostu chcą wysłać dziecko do żłobka, bo znam obecne realia i sytuacje ekonomiczną wielu rodzin. Także wiem, że nie można na wszystkich patrzeć podejrzliwie, ale po prostu po tym newsie opadły mi ręce. Niestety, nie pierwszy i nie ostatni raz.... Co się dzieje z ludźmi?

Truchleję na samą myśl, że za niedługo będę musiała posłać Czekoladkę do przedszkola.

***
Żeby nie było tak negatywnie - mam dobrego newsa! Mamy nowego ząbka - 15stego :D


***
Wciąż nie zgłosiły się do mnie zwyciężczynie Pampersowego konkursu - Monika Kwatek, Malina Jagoda. Bardzo proszę o kontakt na maila :)

***

29 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą i drżę na sama myśl co będzie jak ja będę musiała oddać swoje maleństwo do żłobka:(

    Gratuluję kolejnego ząbka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie po prostu nie wyobrażam wysłać Czekoladkę do przedszkola lub żłobka, naprawdę aż truchleję na samą myśl...

      Usuń
  2. aż się krew gotuje :/ szkoda słów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, nie chciałabym być na miejscu tych rodziców :(

      Usuń
  3. Kiedy czytałam o tym to myślałam, że padnę na zawał... Gdybym miała teraz dziecko w żłobku to na bank moje zaufanie do placówki sporo by zmalało...

    OdpowiedzUsuń
  4. to ja o tym pozytywie :) gratuluję kolejnego ząbka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Przyjaciółka pracuje w żłobku i była właśnie świadkiem jak jedna z opiekunek 'starej daty' wpychała dziecku jedzenie do buzi. Wepchała chlebek do buzi i zatkała buzię ręką, żeby dziecko nie wypluło. Przyjaciółka mówi, że było kilka takich akcji, jak np. szarpanie za rączki. Teraz już jest spokój, bo zwróciła uwagę, że tak nie można(!) robić. Na początku przyznaje się, że bała się, że może stracić pracę, że będzie panowała zła atmosfera między opiekunkami a nią, ale w końcu powiedziała słowo i dzięki temu zaprzestano tym praktykom wpychania jedzenia do buzi i szarpania dzieci. Przyjaciółka mówi, że takie rzeczy robiły tylko starsze wiekowo opiekunki (w wieku emerytalnym).
    Chciałabym zostać nauczycielką w przedszkolu i mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takie traktowanie dzieci.

    Gratuluję kolejnej białej perełki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądałam to wczoraj w wiadomościach, jestem w szoku i zastanawiam się co te kobiety sobie myślały robiąc z dziećmi takie straszne rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy one w ogóle myślały.. :/

      Usuń
  7. Ciekawe czy te opiekunki mają własne dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, pewnie jeśli mają to podobnie je "wychowywały" :/

      Usuń
  8. Oj tak, jak o tym uslyszałam to byłam w szoku. Jak tak można traktować maleńkie dzieci!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. dla mnie zupełnie niewyobrażalna sytuacja... nie wiem jak bym się czuła gdyby moje dziecko chodziło teraz do żłobka... już nawet nie tego konkretnego, ale w ogóle... starsza córka co prawda chodzi do przedszkola, ale z uśmiechem na twarzy i jest w stanie wszystko opowiedziec... a takie maluszki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie chcę myśleć, o tym, że mógłby to być Bartuś... :(

      Usuń
  10. Straszne!!! brak słów, jak tak można?!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam!
    Całą naszą rodzinkę dopadło przeziębienie, od kilku dni nie zaglądałam do Was. Dzisiaj już jestem i niezmiernie cieszę się, że zostałam laureatką Pampersowego konkursu! Dziękuję serdecznie za przyznanie mi nagrody. E-mail z danymi już wysłałam:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za maila :)

      Dużo zdrówka dla Was :)

      Usuń
  12. straszne, okropne, jestem mega zniesmaczona

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem z Wrocławia, płakałam właśnie przez cały materiał w uwadze, nadal buzują we mnie emocje, to niepojęte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też oglądałam, też miałam łzy w oczach... co się dzieje z tymi ludźmi? :(

      Usuń
  14. dopiero co przeczytalam linka (Twoje odeslanie) i punkt widzenia - rzeczywiscie jest ciezko cos takiego zrozumiec...

    OdpowiedzUsuń
  15. I naprawde nie wyslalybyscie dziecka do zlobka/przedszkola przez ten incydent? Co z matkami, ktore same katuja, zabija wlasnie dzieci? Tez bedziecie uogolniac na wszystkie matki? Mnie w tym wszytskim dziwi, ze rodzice zareagowali tak pozno, przeciez naturalne sie wydaje, ze rodzic moze wejsc do zlobka o kazdej porze dnia, w kazdej chwili. Moje dziecko chodzi do zlobka, do ktorego mam 100% zaufania, jest radosne kiedy tam idzie, o kazdej porze moge tam wejsc, na wejsciu przytual sie do opiekunek. W ramach zapoznawania spedzilam z nim 5 dni w zlobku i do tego powinien miec prawo kazdy rodzic, jesli wlascivielka odmawia, daje to do myslenia, ze jest cos nie tak. Nie nalezy slepo ufac instytucjom, ale obserwowac wlasne dziecko, nawet jesli jeszcze nie potrafi mowic, swoim zachowaniem moze przekazac nam b. wiele informacji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko jedyna. Straszne. Naprawdę nie wiem, czy odważyłabym się posłać dziecko do żłobka. Co za czasy.............
    Pozdrawiam ciepło,
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam to... no po prostu łby poukręcać sukom !!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. no właśnie - ja bym nie posłała dziecka do żłobka i cieszę się że nie muszę. nie tylko dlatego, że wydarzyło się coś takiego we wrocławskim żłobku. ale dlatego, że trzeba mieć ogromne zaufanie do instytucji, do której się oddaje swoje niemowlę (bo już niemowlęta są powierzane żłobkom), czyli istotkę całkowicie bezbronną, całkowicie zależną i nie potrafiącą się przeciwstawić/zaprotestować/powiedzieć rodzicom co jest nie tak. a nawet jak się ma to ogromne zaufanie, to tak na prawdę dziecko jest tam pozostawione samo sobie i nigdy nie możemy wiedzieć co się z nim dzieje. czy nie leży godzinami i nie płacze i nikt nie reaguje na jego wołanie?? w końcu przestanie płakać, przestanie wołać. ale jestem pewna, że większość opiekunek, zwłaszcza starej daty, nie uważa że to jakiekolwiek zło w stosunku do dziecka - jeśli jest nakarmione, przewinięte itp., to przecież normalne, że dzieci płaczą a opiekunka się nie rozdwoi, nie jest w stanie reagować na każdy kaprys każdego dziecka, lecieć gdy płacze, przytulać, gdy potrzebuje bliskości... to taka najlżejsza sytuacja, której chyba trudno w żłobku zaradzić, bo nie ma do każdego dziecka jedej opiekunki przypisanej. do tego może być gorzej: dziecko zmuszane do jedzenia lub głodne, krzyk i straszenie, szantaż, szarpanie i potrząsanie. wierzę, że nikt dzieci nie bije, mimo wszystko. nadużyć może być mnóstwo, bo jestem pewna, że łatwo wobec tak bezbronnych całkowicie małych ludzi poczuć władzę absolutną nad nimi. wszystko to może się zdarzyć, a może się wcale nie zdarzyć. ale niemowlę nigdy nie umie się poskarżyć, niestety.

    to samo może spotkać dziecko i od własnych rodziców, jasne, ale zwykle jednak do własnego dziecka ma się więcej serca, miłości, opanowania, czy też instynktu który każe dbać o swoje geny, niż w stosunku do dzieci, które są dla kogoś tylko "pracą"...
    i myślę sobie, że u kandydatów na opiekuna w żłobku, powinno się przeprowadzać wywiad jak był ten ktoś traktowany w dzieciństwie. bo o wiele większe prawdopodobieństwo, że jak ktoś od początku był szanowany i traktowany jak człowiek, to zawsze będzie z szacunkiem traktował wszystkie dzieci - swoje i te powierzone.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)