czwartek, 8 grudnia 2011

Porodowy poskramiacz strachu.

Dokładnie wczoraj minęło 9 miesięcy od mojego porodu. Porodu, który na stałe zmienił moje pojmowanie bólu. Zabawne jak takie przeżycie potrafi wpłynąć na życie. I pomyśleć, że kiedyś wyznacznikiem bólu i strachu była wizyta u dentysty. Oczywiście skłamałabym, gdybym napisała, że teraz nie boję się tam chodzić (bez przesady, c'nie :D?), ale sama wizja bólu porodowego, który przeżyłam stała się skutecznym poskramiaczem mojego strachu. Chociażby sytuacja z dzisiaj - siedzę sobie z otwartą paszczą na krześle u stomatologa, lampa skutecznie mnie oślepia, a ja zamiast mrużyć oczy, wpatruję się w nią beznamiętnie, a w głowie jak mantrę powtarzam słowa: "Poród przeżyłaś, to i to przeżyjesz. Pfff... to jest ból? Pamiętasz skurcze? No właśnie. Damy radę".  Wiem, że zapewne nie są to pocieszające słowa dla kobiet, które mnie czytają i są tuż przed porodem, ale niestety nie będę koloryzować. Mój poród do najlżejszych nie należał, ale jak widać i w tym można znaleźć plusy. Ten ból stał się moją nową siłą, która pomaga mi w chwilach zwątpienia lub stresu (ostatnio namiętnie wykorzystuję mój poskramiacz strachu na uczelni, ojjj przydaje się :)). Także jak widać, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. I to dosłownie. A bez wątpienia najpiękniejszą nagrodą tego całego bólu, był nie kto inny, jak mój cudowny Czekoladowy Karmelek :)  (Także laseczki, nie ma się czego bać, myk na porodówkę i napełniajcie się siłą tuląc swoje Szczęścia :))



A my dokładnie wczoraj świętowaliśmy 9 miesięcy życia pozabrzuszkowego mojego Syneczka. Niesamowite jak ten czas pędzi. Jeszcze niedawno dopiero zaczynaliśmy się wzajemnie poznawać, a teraz nie ma miejsca na jego ciele, którego bym nie znała :))). Może to dziwne stwierdzenie, ale prawdziwe w 100%. Ja zależę od niego i on zależy ode mnie. Kocham tą zależność i jedność. W końcu czuję się spełniona i nikt nie jest w stanie zakłócić mojego spokoju serca. Odnalazłam sens życia, którego tak namiętnie szukałam. Dokładnie 9 miesięcy temu moje życie diametralnie się zmieniło. Smutki straciły na sile, na rzecz radości, którą w pełni zaczęłam doświadczać. 



Z kolei dziś, 8 grudnia, minęło dokładnie dziewięć miesięcy, od momentu pierwszego przystawienia  do piersi cieplutkiego, wprost wyciągniętego z inkubatorka, maciupeńkiego Bartulka. Ach :) W przeciwieństwie do porodu, ten moment wspominam z uśmiechem na ustach. Przez cały okres ciąży zastanawiałam się jak to będzie podczas karmienia, czy będzie bolało, czy będzie nieprzyjemnie, czy wręcz przeciwnie. Na szczęście w moim przypadku okazało się, że pokochałam karmienie piersią od pierwszej chwili. Nic, że ręce bolały mnie od godzinnego trzymania malutkiej Żabki, która usnęła przy cycusiu. Widok tej niewinnej Istotki, leżącej na moim brzuszku, był najcudowniejszą nagrodą za ten ból rąk, i wynagrodzeniem za ten ból porodowy. I pomyśleć, że teraz po 9 miesiącach nic się nie zmieniło, dalej usypiamy koło siebie zadowoleni po wspólnym karmieniu, wypełnieni radością - Bartuś z powodu pełnego brzuszka, a ja z możliwości karmienia Syneczka. I z okazji tych 9 miesięcy życzę sobie, żeby te nasze wspólne chwile stały się moją siłą, która pozwoli mi walczyć z przeciwnościami losu i bez szwanku omijać kłody rzucane mi pod nogi, a Tobie Syneczku życzę sto lat i dużo, dużo radości z dnia codziennego :* Kocham Cię Synku. Jesteś moją siłą! :* 

***
A na koniec wielkie brawa dla Małej Czekoladki. Dokładnie 3 grudnia, dzień po kupieniu naszego super hipopotamowego nocniczka, Bartulek zrobił siku do nocnika :D:D:D Juuuupi. Radości było co niemiara :))) Oczywiście z naszej strony haha, bo Bartunia śmiał się bardziej z naszej reakcji niż z ochrzczenia nocniczka, no aleeee... Nie zabierajmy radości "dzieciom" :D:D:D Rośnie mi Chłopak, oj rośnie :]


***

14 komentarzy:

  1. najlepszego z okazji dziewięciu miesięcy :)

    gratulujemy siusiu - u nas nocnik nie przekonuje młodego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkiego naj naj naj :* Dzielny maluch :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo Bartulek to mądry chłopczyk jest, gratuluje siku :)

    Cudowne 9 miesięcy, kochana jeszcze mnóstwo takich przed wami, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. zuzanabb - ale ja piszę tylko i wyłącznie o swoim porodzie i o moich odczuciach. Wiadomo, że każdy poród jest inny, tak samo jak i każdy człowiek ma inne odczuwanie bólu. Dla mnie był to najgorszy ból w życiu, który teraz stał się miernikiem innych strachów i boleści. Ten wpis nie miał za zdanie straszenia kogokolwiek.

    Pozdrawiam i dziękujemy za gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wszystkiego naj naj na kolejne miesiace ;)) i juz coraz blizej roczku ;)) czas leci i leci ;) moja za niedlugo 1rok i 9miesiecy ;) I super, ze taka radosc czerpiesz z karmienia piersia ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. ech, ja urodziłam pierwsze dość lekko podobno, co nie zmienia faktu, że trauma została mi na całe życie. I w dużej mierze dlatego nie mam kolejnych dzieci. I choć minęło mi naście lat to to jest nie do zapomnienia. I nic nie "wynagrodziło" mi tych paru godzin. Migreny miewałam regularnie, to jest inny rodzaj bólu, ale przyznaję, wezmę nawet łyżeczkę cjanku, jeśli będę pewna, że przez to mnie będzie mniej bolało. To też jest tak, że gdybym teraz, odpukać i zakląć, jakimś nieszczęśliwym zbiegiem okolicznosci zaszła w ciażę i nie miała wyjścia, żeby urodzić, to wyłącznie prywatna klinika i cesarka na żądanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego co najlepsze dla Bartusia :******

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego dla Czekoladki :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha mam to samo u dentysty :D Ale jakoś nie boję się tego drugiego porodu i bólu, mam tylko nadzieję, że będzie bez komplikacji i naturalnie, no i że dzieciątko będzie zdrowe. Ból da się przeżyć, a potem się już nie liczy, bo tak dużo szczęścia daje taka mała istotka :)
    Bartuś niech rośnie zdrowo, jeszcze trochę i będą pierwsze urodzinki! A my niedawno świętowaliśmy póltorarocze ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. 9 wiecio miesieczny bartus juz jest :) WoW leci jak nie wiem co...
    ja swoj 1 moj porod chcialam sama choc lekarze uparli sie na szybkie cc ale ja chcialam sama i co 12 h meczylam sie uparcie w bolach i nic musieli mi cc robic i przez to ze taka uparta bylam i nie dalam sie odrazu na stol malo nie wyladowalam 2 m pod ziemia..... 2 ga ciaze juz sobie zarzyczylam cc sama :) Bol okropny porodowy wiem i to bardzo choc do konca go nie przeszlam to jednak same te skurcze byly powalajace....
    100 lat dla synka i wiele wytrwalosci na dalsze miesiace dla rodzicow :) cmok cmok

    OdpowiedzUsuń
  12. najlepsze życzonka dla małego Bartusia na mini - 9 - urodzinki;)
    co do porodu... mam podobnie do Ciebie, ale minęło już prawie dwa lata i pamięć o złych momentach, bólu i niepewności gdzieś się zatarły... Za kilka miesięcy czeka mnie powtórka z rozrywki. Mam jednak nadzieję, że tym razem pójdzie szybciej i bez komplikacji;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bólu po CC praktycznie nie pammiętam. Wiem że bolało, ale jakby amnezja mnie dopadła :)
    Co do nocnika to mamy podobny, jeden Syn bije brawo na jego widok, drugi posadzony zaczyna płakać :P Sikać nie chce do niego żaden ;) Wiec nocnik póki co zajmuje miejsce pod stolikiem i stoi bezużytecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najwaznejsze ze pierwsze siusiu zrobione teraz bedzie tylko lepiej :) zyczymy dalej takiego karmienia, takiej radosci

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)