sobota, 17 grudnia 2011

Babamkuudziadziatatamama...

... czyli Bartek gada na potęgę. W sumie to gada od dłuższego czasu, ale do tej pory były to tylko bliżej nieokreślone dźwięki nosowe przeplatane gardłowymi w języku hmmm... suahili, typu: mkuu, baba. Na szczęście od kilkunastu dni zaobserwowaliśmy, że Czekoladka jednak poczuła w sobie polskość i zaczęła używać pierwszych pojedynczych (polskich) słów. W sumie ciężko mi powiedzieć, czy używane przez niego słówko "baba" było wersją tanzańską czy polską, ale w przypadku "dziadzia" oraz "tata" takowych wątpliwości już nie mam :) Jest to o tyle zabawne, że podczas wypowiadania tych wyrazów Bartulek śmiesznie wystawia język (ooo tak :P) jakby chciał powiedzieć coś więcej, ale niestety jeszcze nie do końca mu to wychodzi :P No, ale "nie od razu Rzym zbudowano" c'nie? A teraz kilka faktów - dnia 11.12.2011r. Bartuleczka moja kochana pod nieobecność Czekoladowego Dziadka (później powtórzył to kilkukrotnie już przy Dziadziu) wypowiedziała swoje pierwsze nieświadome "dziadzia", a już dwa dni później z ust Czekoladowego Simby można było usłyszeć wyraźne TATA. Słowo "mama" króluje tylko i wyłącznie podczas rozpaczy oraz napadów złości :P. Co gorsza, moje prośby o powtórzenie "mamy" już tak na spokojnie niestety nic nie dają, wręcz wywołują wielki uśmiech na czekoladowej twarzyczce. No cóż... Być może Bartuś czeka na odpowiednią chwilę, żeby uraczyć mnie pierwszym ŚWIADOMYM mama? Kto to wie. Wiem jedno - moje dziecko się rozgadało na potęgę i czasami ciężko go uciszyć (chociażby na DDTVN, gdy leci interesujący reportaż :/). Kolejna sprawa, na którą nie zwróciłam uwagi, a która "uaktywniła się" u Czekoladki już jakiś czas temu to kiwanie głową na boki w stylu "nie" (dopiero jak przeczytałam na jednym z blogów, że dziecko zaczęło kiwać głową "nie" to sobie uświadomiłam, że przecież Bartek tak robi od kilku dni, ale ja uważałam to za coś naturalnego i w ogóle nie przyszło mi przez myśl, że to coś ważnego :P Głupia ja :)) oraz naśladowanie innych. Sytuacja z wczorajszej kąpieli - Tata pokazuje do Synka kciuk zwrócony do góry w geście "super", gdy po chwili Bartuś podnosi rączkę do góry i próbuje zrobić to samo. Albo motyw z brzęczeniem palcem po ustach, wystarczy chwila, a Synek robi dokładnie to samo, śmiejąc się i czekając na dalszą reakcję :))) (o udawanym kaszlu nie wspomnę ;p). Cudowny jest. Ach. Kocham tego mojego Czekoladowego Śmieszka. W życiu nie sądziłam, że można kogoś tak bezgranicznie kochać. Uwielbiam patrzeć na niego wieczorami, gdy śpi sobie jak aniołek z dziurą w ustach po wyplutym smoczku albo sytuacje, gdy wpełza na mnie i tuli się co sił. Wiecie co? Dzięki niemu czuję się spełnioną osobą. Dziękuję Ci za to Synku. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie i nie mogę uwierzyć, że kiedyś nie było Cię wśród nas. To jest po prostu unbelievable. Love you Maaan :*



***
Na koniec chciałam serdecznie podziękować firmie Johnson's za kolejne "upominki" w ramach współpracy. Moja mina po zobaczeniu kuriera w drzwiach - bezcenna. Tak to jest, gdy człowiek się czegoś nie spodziewa :)


***

6 komentarzy:

  1. I u nas zagościł kurier :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana ja pamiętam jak Igor powiedział mama jak go wyściskałam, ahhh

    Najfajniejsze chyba sa takie momenty, miło poczytac ze sie Bartulek rozgadał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to ani się obejrzysz, a usłyszysz "Mamo Kocham Cię" :) Czego życzę jak najprędzej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z kazdym dniem ta Twoja slodka kruszynka bedzie Ci zadziwiac pozyywnie, dzieci w tym wieku szybko sie rozwijaja-niesamowite byc tego swiadkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja tez czesciej mowi tata niz mama, mnie to z reguly jak potrzebuje cyca albo placze a tata non stop.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciebie wiecznie kurierzy odwiedzają ;)
    Gratuluję nowych słów.
    I "mamy" się doczekasz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)